Reklama

Fotoi: Vesti.ru

Obserwując Francję, patrząc na to jak płaczą tam ludzie, jak wynoszą zabitych i pomagają rannym, trzeba rozumieć z czego ta sytuacja wynika. Ponad pół wieku temu Francja już raz wygrała swoją wojnę z terroryzmem. Działo się to na początku lat 60-tych, za prezydenta de Gaulle’a, który zdecydował uznać niepodległość Algierii, czemu sprzeciwiali się radykałowie, włączając w to wielu wojskowych.

Kiedy jesienią 1961 roku rozpoczął się „ festiwal wybuchów”, to tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy wybuchło 1190 bomb. Na początku 1962 radykałowie przeszli już do totalnego terroru. We Francji zabijano wysoko postawionych policjantów, dziewięć razy zaatakowano senatorów, posłów i dziennikarzy. Na samego de Gaulle’a organizowano trzydzieści zamachów. W walce próbowano wszystkiego: od bomb, poprzez miny-pułapki i snajperów do ognia huraganowego.

Pewnego razu w stronę konwoju w którym jechał prezydent Francji, wystrzelono naraz 150 kul, sześć z nich trafiło w samochód głowy państwa, ale de Gaulle zranił się tylko w palec, kiedy strącał odłamek szkła z płaszcza. Wychodząc z samochodu powiedział tylko : „ słabo strzelają”.

Zakończyło się na tym, że z polecenia prezydenta – generała strzelający zostali wystrzelani: część z nich zgodnie z wyrokiem sądu, a niektórzy nawet bez. Francuskie społeczeństwo wspierało de Gaulle’a.

Obecna sytuacja to całkiem inna historia. Francja spotkała się nie z problemem wewnętrznym, ale międzynarodowym. Problemem, który wykreowały znajdujące się w drugiej części świata, między dwoma oceanami – Stany Zjednoczone. ISIS, tak jak Al-Kaida, pojawiło się w Iraku i w Syrii po tym, jak Amerykanie zniszczyli struktury państwowe tego państwa, i po tym, jak o mało co, nie zniszczyli Syrii, którą zresztą nadal próbują unicestwić. O zniszczenie Libii poprosili jak swojego wiernego satelitę Francję, a ta bezmyślnie się na to zgodziła.

Francja zaplątała się w tych gierkach, teraz wspiera w Syrii Saudów dostarczając im broń, a Saudowie karmią syryjskich radykałów, niewiele różniących się od ISIS. Teraz koło się zamknęło – ISIS panoszy się już w Paryżu urządzając tam krwawą łaźnię.

Tymczasem USA ciągle mówi o swojej walce z terroryzmem. Jednakże w rezultacie sytuacja jest jeszcze gorsza niż była przedtem. Na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku w sprawie Bliskiego Wschodu Putin mówił: Agresywna interwencja zewnętrzna doprowadziła do tego, że zamiast reform, instytucje państwowe, a także cały porządek państwowy zostały bezceremonialnie zburzone. Zamiast triumfu demokracji i rozwoju mamy przemoc, nędzę i społeczną katastrofę. A prawa człowieka, w tym prawo do życia, w ogóle się nie liczą. Tak więc chce się spytać tych, którzy przyczynili się do tego: Czy teraz już rozumiecie, co żeście uczynili?!

Kwestia ta jest zawieszona w próżni, tak samo jak liczne propozycje Putina, aby utworzyć koalicję przeciw ISIS na wzór koalicji antyhitlerowskiej, złożone przez niego najpierw w lipcu w Moskwie, następnie w sierpniu w Nowym Jorku, a ostatnio, w październiku, w Kazachstanie. W odpowiedzi niezmiennie pada: „Nie”.

Tymczasem mamy nowe ataki terrorystyczne. USA nie chcą koordynować swoich działań z Rosją i nie pozwalają na to innym. A tam, gdzie Amerykanie działają samodzielnie , na przykład w Afganistanie, terroryzm kwitnie w najlepsze. Co gorsza , jeśli można mówić o walce z terroryzmem, to ona jest prowadzona chaotycznie. Tak wojny nie wygrają.

Co czeka Francję i Unię Europejską w przyszłości? Przykro to mówić, ale ryzyko nowych ataków nie zniknie. Oto, co jeszcze niedawno mówił Sergiej Borisowicz Iwanow, głowa administracji prezydenta Putina : „O tym na razie starają się nie mówić głośno, nikt nie zdecydował się powiedzieć otwarcie, ale ja mogę: tabuny uchodźców z Bliskiego Wschodu skierowały się do państw Europy południowej z nadzieją przedostania się na zachód. Co, myślicie, że wśród nich nie ma tak zwanych „slippers”, uśpionych agentów i terrorystów, którzy przybywają do Starego Świata, aby gdzieś tam cichaczem się urządzić, ukryć i przeczekać? W odpowiednim momencie wyjdą oni z cienia i odegrają dobrze sobie znaną rolę. Na przykład, rolę zamachowca-samobójcy, ginącego za wiarę i starającego się wziąć ze sobą na tamten świat jak najwięcej ludzi. Bardzo bym nie chciał krakać, ale nie mam wątpliwości, że tak właśnie będzie. Jestem tego pewien!”.

Atak we Francji rykoszetem uderzył w kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Przecież to właśnie ona była autorem polityki praktycznie nieograniczonego przyjmowania uchodźców. W samych Niemczech, jak i we Francji, a właściwie w całej Europie partie prawicowe zyskują na popularności. I nie jest całkiem jasne jak bardzo będą skrajne i co konkretnie będą w stanie zrobić.

Pytań jest teraz coraz więcej, I to, jakie rysunki przedstawi paryski humorystyczny tygodnik „Charlie Hebdo”, już nie jest najbardziej intrygującym, chociaż nadal ciekawym.

 

Źródło : http://www.vesti.ru/doc.html?id=2687022

 

Autor : Dmitrij Kiseljov

Tłumaczenie: Artur Bartczak

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.