Reklama

 

Norwegia jest tak rozległym krajem, że nie sposób jest określić jedną uniwersalną drogę, która zawsze będzie dobra, by się tam dostać. Wybór środka lokomocji i trasy przejazdu zawsze powinien zatem być dostosowany do miejsca i celu podróży, ale też do pory roku.

W wyobraźni przeciętnego Polaka Norwegia to kraj położony na dalekiej północy, kawał drogi od Polski, w związku z czym naturalnym i najprostszym sposobem dostania się tam powinien być samolot. Tym bardziej, że przecież istnieją tanie linie lotnicze, którymi za „grosze” można polecieć na drugi koniec kontynentu, więc pewnie i do Norwegii. Czy jednak ten stereotyp ma wiele wspólnego z rzeczywistością?

Podróż samolotem

W Norwegii rzeczywiście lotniska obsługujące rejsowe loty pasażerskie są praktycznie w każdym miasteczku, którego ludność przekracza 20 tys. mieszkańców. Z większości tych portów kilka razy dziennie startuje samolot do Oslo lub innego dużego miasta w rejonie (Bergen, Trondheim, Tromsø), sieć połączeń lotniczych jest rozbudowana, a piloci latają nawet w trudnych warunkach. Nie wchodząc w szczegóły śmiało można napisać, że właśnie na ruchu lotniczym opiera się przemieszczanie Norwegów związane z pracą, interesami czy podróżami do rodziny na weekend. W tym miejscu należy jednak dodać, że chociaż Norwegowie zarabiają wielokrotnie więcej od Polaków, latanie samolotami jest dla nich drogie!

Prawie wszystkie lotniska w Norwegii są „państwowe” (kontrolowane przez Avinior – urząd lotnictwa cywilnego). Avinior ustala zatem opłaty lotniskowe oraz opłaty za korzystanie z przestrzeni powietrznej i robi to na poziomie norweskim, czyli bardzo wysokim. Takich opłat nie są w stanie zaakceptować żadne tanie linie lotnicze z prostej przyczyny – przestałyby być tanie. Dlatego też w Norwegii na krajowych lotach mamy do dyspozycji tylko przewoźników skandynawskich, doświadczonych w funkcjonowaniu na drogim rynku Północy – SAS-a, jego spółkę-córkę Wideroe oraz trochę tańsze od wymienionych linie Norwegian („tanie” linie, ale znacznie droższe niż Wizzair czy Ryanair).

Wspomniany wyżej Avinior kontroluje również główne lotnisko w Oslo – Gardemoen, dlatego tak naprawdę żadne tanie linie lotnicze z Polski nie lądują w Oslo (Gardemoen). Szeroko reklamowane loty z Polski do Oslo za 19 czy 30 złotych w rzeczywistości kończą bieg w prywatnych portach lotniczych kawał drogi od Oslo.

Połączenia Wizzair-a z Warszawy, Katowic, Poznania, Wrocławia i Gdańska „do Oslo”, to tak naprawdę loty na lotnisko w Sandefjordzie (Torp Lufthavn Sandefjord). Z Sandefjordu do Oslo jest 120 km i pokonanie tego odcinka norweskim transportem publicznym może nas kosztować wielokrotność super niskiej ceny biletu lotniczego z Polski do „Oslo”. Ot taka promocja dla jeleni. To tak jakby kupić bilet lotniczy do Warszawy i wylądować pod Łodzią.

Z kolei Ryanair oprócz lotów do Sandefjordu serwuje nam loty do położonego 70 km od Oslo lotniska w Moss (Rygge), na rozkładzie lotów oczywiście oznaczone jako loty do Oslo...

Jedynie Norwegian i SAS zaoferować mogą loty z Polski do „pełnowartościowych” portów lotniczych w Norwegii (w tym Oslo - Gardemoen). Norwegian, jak wspomniałem, będzie zwykle sporo tańszy i oferuje loty z Polski na następujących trasach (stan na maj 2010):
Warszawa – Oslo
Warszawa - Bergen
Warszawa – Stavanger
Gdańsk – Oslo
Szczecin – Oslo
Kraków – Oslo
Kraków – Bergen
Kraków – Stavanger

Dla kogo samolot?

Koszty lotów, dostępni przewoźnicy i lotniska to jedno, a sens samej podróży lotniczej to drugie. Z samolotu opłaca się skorzystać osobom udającym się do Norwegii tylko na krótki pobyt – szkolenie, egzamin, kurs, święta z rodziną czy wyjazd służbowy. Podróż lotnicza ma też sens dla osób, które w Norwegii zamierzają przebywać tylko w jednym i tym samym miejscu przez cały czas i mają tam kogoś znajomego, kto może odebrać z lotniska.

Norwegia to jednak nie Tunezja czy Majorka, w których pobyt polega głównie na spacerowaniu pomiędzy hotelowym barem, plażą i hotelowym basenem. Do Norwegii w celach turystycznych przyjechać warto z dużym bagażem (większym niż to, co możemy zabrać samolotem) i na dłuższy okres (2 tygodnie to minimum). Tutaj podziwia się przede wszystkim unikalną naturę i krajobrazy. Wiele miejsc jest niedostępnych, oddalonych od siebie nawzajem i od cywilizacji. Nie ma lepszego sposobu zwiedzania Norwegii niż podróż samochodem i spędzanie każdej nocy w innym miejscu. Taki wariant jest też realnie dużo tańszy niż przylot samolotem, a następnie korzystanie z transportu publicznego, który jest bardzo drogi a jednocześnie i tak nie dociera do wielu pięknych i wartych zobaczenia miejsc.

Sytuację zmienia nadejście zimy, gdyż wówczas podróżowanie samochodem jest bardzo trudne, a często niemożliwe. Norwegia ma skromną sieć dróg, a wiele z nich zimą jest zamykanych (na okres aż do kwietnia – maja). Inne są co prawda otwarte, ale przemieszczanie się po nich wymaga zarówno umiejętności jak i szczęścia. Drogi są kręte, wąskie, biegną górzystymi terenami, a przy tym są często oblodzone lub totalnie zasypane śniegiem. Zimą zatem lepiej jednak skorzystać z samolotu a następnie wygodnych norweskich autokarów i pociągów.

Strony internetowe linii lotniczych

SAS – http://sas.pl
Wideroe - http://wideroe.no/?language=en
Norwegian - http://www.norwegian.com/pl/
Ryanair - http://www.ryanair.com/pl
Wizzair - http://book.wizzair.com/?language=PL

http://evewnorwegii.blogspot.com/p/dojazd-do-norwegii-cz-1-samolot.html

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.