Reklama

 

O tym, że po kieliszku nie warto wsiadać za kierownicę nie trzeba nikogo przekonywać. Ale w niektórych krajach nie opłaca się to szczególnie, a w innych wypicie jednego piwa przed jazdą ujdzie nam na sucho.

Najpierw dane z Polski: od kilku lat systematycznie wzrasta liczba kierowców zatrzymanych „na rauszu” – w 2008 r. o 5,8 proc. Rośnie też liczba wypadków spowodowanych w tym stanie: stanowią już prawie 15 proc. ogółu! Co więcej, 40 proc. naszych kierowców nawet nie wie, jaka jest dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi (w Polsce 0,2 promila), ani co grozi za przekroczenie tego progu. A grozi całkiem sporo: kto kieruje pojazdem pod wpływem alkoholu, popełnia wykroczenie zagrożone karą aresztu, grzywną do 5 tys. zł i zatrzymaniem prawa jazdy na okres od 3 miesięcy do 2 lat. Do tego zgodnie z nowelizacją przepisów z lipca tego roku, jeśli zawartość alkoholu we krwi kierowcy przekroczy 0,5 promila lub spowoduje on wpadek śmiertelny, prawo jazdy musi zostać odebrane co najmniej na rok, a maksymalnie do końca życia. Dokumenty uprawniające do prowadzenia pojazdu bezterminowo straci też każdy, kto spowoduje wypadek i ucieknie z miejsca zdarzenia. Planuje się też wprowadzenie podobnych sankcji dla „recydywistów”, którzy nie po raz pierwszy wsiedli za kółko po kilku głębszych. – Pozwoliłoby to wyeliminować z ruchu drogowego sprawców, którzy swoim zachowaniem dowiedli, że jako kierowcy stwarzają szczególne zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli. Z pewnością poprawiłoby to nasze bezpieczeństwo – uważa Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Eurolimity
Wbrew pozorom, za granicą limity promili są wyższe niż w Polsce. – Wynika to z innej kultury picia i jazdy: doświadczony kierowca z Anglii nie spowoduje wypadku nawet po kilku głębszych. W krajach byłego ZSRR limit promili to najczęściej 0, ale nie zniechęca to kierowców do nieodpowiedzialnej i brawurowej jazdy. My plasujemy się mniej więcej pomiędzy tymi modelami, choć wciąż popularniejszy jest u nas ten drugi – wyjaśnia anonimowo policjant ze stołecznej drogówki. Na terenie UE w wypadkach spowodowanych prowadzeniem samochodu pod wpływem alkoholu ginie rocznie 10 tys. osób, co stanowi jedną czwartą wszystkich śmiertelnych ofiar wypadków, a jak wynika z raportu Eurocare „Drinking and driving in Europe”, koszty związane z nietrzeźwością na drogach UE wynoszą ok. 40 miliardów euro rocznie. Dlatego w całej Unii trwają debaty na temat obniżenia limitów zawartości alkoholu we krwi, a w niektórych krajach poprawki do przepisów już zostały naniesione – w Szwecji po obniżenia limitu z 0,5 ‰ do 0,2 ‰ liczba wypadków obniżyła się o 10 proc.

Bez auta i w areszcie
Mimo to na razie unijni ustawodawcy są łaskawi. Co jednak, gdy mimo wszystko alkomat wykaże, że złamałeś przepisy? W Wielkiej Brytanii możesz dostać mandat w wysokości nawet 5 tys. funtów (24 tys. zł), stracić prawo jazdy, a nawet trafić do aresztu. W Danii mandat jest również surowy – wynosi równowartość ok. 20 tys. zł. W Finlandii natomiast kierowca może trafić na dwa lata do więzienia, a karę finansową wyznacza się w oparciu o wysokość jego dochodów. Podobnie jest we Francji i Luksemburgu – trudno będzie uniknąć aresztu i kilkunastotysięcznej kary za jazdę „na gazie”. We Francji, Belgii, Grecji czy Norwegii delikwentowi grozi również konfiskata samochodu. Przekonał się o tym Maciek, który żali się na jednym z forów motoryzacyjnych: „Po sylwestrze wsiadłem w samochód, by dojechać na budowę w Belgii. Polskę przejechałem bez problemów, „zatankowałem” też jeszcze jedno piwo, by nie zasnąć za kółkiem. Po południu zgarnęła mnie belgijska drogówka – w cały dzień po imprezie miałem tyle promili, że skonfiskowali mi samochód, nie dotarłem do pracy i ledwo wywinąłem się od aresztu”. Warto brać pod uwagę takie konsekwencje, gdy decydujesz się wypić przed jazdą – możesz nie tylko stracić sporo czasu i pieniędzy, ale również samochód. Na obczyźnie to nie lada tarapaty.

Pijak z kalkulatorem
Mimo wyższych limitów kraje unijne nie przesadzają z liberalizmem. Np. w Wielkiej Brytanii „poprzeczka alkoholowa” sytuuje się na poziomie 0,8 ‰ – niby wysoko, ale nie trudno przeskoczyć ten pułap. O ile będziesz jechać rozważnie, wypicie niewielkiej ilości alkoholu może ci ujść na sucho. Ale skąd możesz wiedzieć, ile wolno ci wypić? Najłatwiej jest oczywiście kupić alkomat – podręczna, prosta wersja kosztuje od kilkunastu złotych i można ją nabyć w niektórych kioskach czy supermarketach. Takie urządzenia są też codziennością w zagranicznych klubach, gdzie bezpłatnie możesz sprawdzić, czy zdołasz bezpiecznie prowadzić. Musisz też wiedzieć, że największe stężenie alkoholu we krwi pojawia się po 1–3 godzinach od wypicia, mitem jest więc, że po takim czasie niewielka ilość alkoholu została strawiona lub „wyparowała”. Istnieje też prosty wzór, według którego możesz obliczyć stan swojego upojenia – wystarczy podzielić ilość wypitego czystego alkoholu w gramach przez twoją wagę pomnożoną razy 0,6 (dla kobiet) lub 0,7 (dla mężczyzn). Ilość czystego alkoholu łatwo również obliczyć, pamiętając napisy na plakatach reklamujących piwo: „0,5 l piwa zawiera 25 g czystego alkoholu etylowego”. Dla wina przelicznik jest następujący: 200 g winogronowego trunku zawiera ok. 20 g alkoholu, a w przypadku wódki – 20 g mieści się w 50 ml. Rozkład alkoholu (a więc spadek jego stężenia we krwi) zależy od płci – u mężczyzn przebiega on w tempie od 10 do 12 g, u kobiet od 8 do 10 g na godzinę.

 

 Dozwolona zawartość alkoholu we krwi w niektórych krajach:

 KRAJ

 LICZBA PROMILI

Austria, Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Holandia, Finlandia, Norwegia, Niemcy

0,5 ‰

Czechy, Litwa, Słowacja, Ukraina

0,0 ‰

Wielka Brytania, Irlandia, Luksemburg

0,8 ‰

Polska, Szwecja

0,2 ‰

Autor: Julitta Nowik

Ten artykuł ukazał się dzieki firmie wa-car.com wa-car.png

 

 

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.