Reklama

Ustawa o mieszkaniach dla młodych doczekała się niedawno nowelizacji. Mamy już dość długą historię wsparcia naszego państwa dla młodych osób chcących nabyć nieruchomość. W latach 2002-2012 realizowany był program Rodzina na swoim, który umożliwiał wsparcie w spłacie połowy odsetek przez osiem lat kredytowania. Później na mocy ustawy powołano projekt Mieszkanie dla Młodych, który uległ zmianie na mocy nowelizacji z sierpnia bieżącego roku. Osoby ubiegające się o objęcie programem Mieszkanie dla Młodych, mogą liczyć na dofinansowanie z budżetu państwa do wkładu własnego, wymaganego przy zakupie nieruchomości, a także na spłatę części zaciągniętego kredytu hipotecznego. Strategia wsparcia jest prowadzona przez Bank Gospodarstwa Krajowego ora Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Z jej pomocą można łatwiej nabyć lokal mieszkalny lub dom jednorodzinny, który zaspokoi potrzeby mieszkaniowe młodych kredytobiorców zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Istnieją określone kryteria, które należy spełnić, aby ubierać się o rządowe wsparcie. Przede wszystkim należy mieć mniej niż trzydzieści pięć lat, dopuszczalne jest, by tylko jeden z małżonków miał spełniony ten warunek. Nie można być właścicielem budynku mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, chyba że posiada się co najmniej trójkę dzieci. Nie można posiadać spółdzielczego prawa do lokalu mieszkaniowego. Nie można być współwłaścicielem budynku, jeżeli w przypadku zniesienia współwłasności udział wynosiłby co najmniej jeden lokal mieszkalny. W przypadku posiadania spółdzielczego prawa do lokalu można zrzec się tegoż spółdzielczego prawa do lokalu na rzecz spółdzielni. Natomiast, jeśli jest się najemcą lokalu, wówczas można rozwiązać umowę najmu. To nie koniec ograniczeń w zapisach ustawy. Jeśli wnioskujemy o dofinansowanie w zakresie wkładu własnego, wtedy musimy zaciągnąć kredyt przynajmniej na połowę ceny nabycia nieruchomości. Wspomniany kredyt musi być w złotówkach, umowa hipoteki opiewa na powyżej piętnaście lat, a nabywany lokal znajduje się w granicach naszego państwa. Z pomocą programu można kupić nieruchomość, która nie przekracza 75 metrów kwadratowych, w przypadku mieszkania i 100 w przypadku domu jednorodzinnego. Rodziny posiadające co najmniej trójkę dzieci, w tym przysposobionych, mogą te wartości powierzchni większyć o 10 metrów kwadratowych. W praktyce, wsparcie w spłacie kredytu jest uwarunkowane posiadaniem i ilością posiadanych dzieci w rodzinie. Zawiera się w przedziale iloczynu powierzchni użytkowej nabytej nieruchomości - od 10% dla małżeństw bez dzieci i singli, do 30%dla małżeństw z co najmniej trójką dzieci, jednak nie mniej niż 50 metrów kwadratowych i tak zwanego wskaźnika odtworzenia jednego metra powierzchni mieszkalnej, ogłaszanego przez wojewodów. Koszt odtworzenia powierzchni mieszkaniowej wynosi obecnie od trzech tysięcy stu złotych w świętokrzyskim, do pięciu tysięcy ośmiuset złotych w Warszawie za metr kwadratowy. Istnieje możliwość ubiegania się o nadpłatę kredytu w wysokości 5% jego wartości, jeśli w ciągu pierwszych pięciu lat jego trwania urodzi się w rodzinie korzystającej ze wsparcia trzecie i kolejne dziecko. Innymi słowy - dla singli małżeństw bezdzietnych oraz małżeństw posiadających dzieci ponownie pojawiła się możliwość wsparcia w spłacie kredytu hipotecznego związanego z zakupem własnego mieszkania bądź domu jednorodzinnego. Niestety, nie jest to program dla osób żyjących wspólnie bez zawarcia związku małżeńskiego, jak również dla osób chcących wykupić mieszkanie zakładowe i osób chcących wybudować własny dom metodą gospodarczą. Podstawowym kryterium przy udzielaniu kredytu hipotecznego przez banki jest badanie zdolności kredytowej do takiego zobowiązania. Tym samym, jeśli nie spełnimy podstawowych wytycznych w tym zakresie, nie możemy ubiegać się o bycie beneficjentem w opisywanym programie. Można stwierdzić, że pomysł pomocy w zakupie własnego kąta dotyczy tylko części osób zainteresowanych taką możliwością. Dla większości osób chcących skorzystać z pomocy w spłacie zobowiązania, wsparcie jest niedostępne, ponieważ nie otrzymają korzystnej dla siebie decyzji od banku. Wychodzi na to, że jeśli mamy zdolność kredytową, będzie nam łatwiej spłacić wieloletnie zobowiązania z tytułu zakupu nieruchomości, w której mieszkać będzie nasza rodzina. Jeśli jednak nie zdobędziemy zaufania banku, nie możemy myśleć o jakimkolwiek wsparciu. Ponoć nic nie łączy i zbliża do siebie ludzi bardziej niż kredyt hipoteczny. Jest w tym sformułowaniu bardzo dużo prawdy. Zobowiązanie zaciągnięte na kilkadziesiąt lat powoduje, że pojawia się wieloletnia perspektywa spłaty co miesiąc kwot w wysokości około tysiąca złotych. Jeśli można z tego urwać nawet kilkadziesiąt złotych, nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować, czy możemy to zrobić. Gdzieś z boku pozostaje jednak rzesza osób, które nie spełniają wymogów banków, jeśli chodzi o spełnienie kryteriów zdolności kredytowej do hipoteki. Jakie są przed nimi możliwości? Mają zawsze najprostsze rozwiązanie w postaci umowy najmu lokalu lub domu. Jeśli się na to zdecydują, może okazać się, że ponoszone koszta wynajmu tegoż lokalu niezbyt odbiegają od kosztów związanych ze spłatą zobowiązania z tytułu nabycia nieruchomości, Paradoks polega na tym, że trudno jest ubiegać się o możliwość spłaty kredytu przez kilkadziesiąt lat, jeśli pracujemy na umowę–zlecenie lub mamy złożoną historię zatrudnienia, a już na pewno, jeżeli nie pracujemy w jednej firmie od kilku lat. Ustawa w zamyśle pomaga tym, którzy mają na tyle odwagi, aby chcieć płacić niebagatelne kwoty przez większość swego zawodowego życia. Pozostaje pytanie o tych, którzy wspomnianej odwagi mają mniej lub nie przeszli pozytywnie dokładnej weryfikacji ich zdolności kredytowej dokonanej przez banki komercyjne. Jaka jest przed nimi alternatywa? Wynajem pokoju lub mieszkania, w najlepszych okolicznościach wyjazd za granicę, aby zwielokrotnić swe dochody i bez problemów dostać kredyt hipoteczny w jakimś europejski kraju. Zbigniew Wolski Fot.: bankbps.pl
Państwo: 
Dział: 
Dział Specjalny: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.