Reklama

Ćwierć wieku temu wpojono nam ideę transformacji ustrojowej i wiążących się z tym trudności gospodarczych, później miało już być wspaniale i bogato, czas mija i wszystkie zapowiedzi sprawdziły się, jednak nie widać u nas nadal dobrobytu europejskiego.

 

Czy nie pozostaje nic innego jak wyjechać z Polski?


W ciągu ostatnich lat wyjechało z Polski około trzy miliony osób, które miały w sobie mniej cierpliwości niż pozostali. Nie można mieć do kogokolwiek zarzutu, kto za taką samą pracę jak w kraju będzie zarabiał kilka razy więcej. Czy będzie to praca na zmywaku, na pewno dla wielu na początku tak, lecz z reguły trudno jest zostać dyrektorem nie mając doświadczenia i co często się zdarza nie znając języka. Dla zobrazowania skali emigracji, wyobraźmy sobie, że zniknęli mieszkańcy dwóch miast wielkości Warszawy lub wszyscy mieszkańcy Śląska. Zawsze decyzja o wyjeździe wiąże się z ryzykiem, dla części wyjeżdżających, nawet z postawieniem na jedną kartę. Ryzykowanie jednak dla większości opłaca się. Aklimatyzują się w nowym społeczeństwie, uczą się języka, dostają coraz lepsze posady. Jeśli kiedyś chcieli zarobić i wrócić, to po kilku latach odchodzą od tego zamysłu. Młodzi Polacy za granicą kupują mieszkania i domy, zakładają mieszane małżeństwa, mają dzieci, które chodzą do lokalnych szkół i mają kontakt z językiem polskim, głównie w domu lub w swego rodzaju szkółkach niedzielnych, do których czasem posyłają ich rodzice. Dzieci wychodźców za kilkadziesiąt lat, będą różnić się od swych rówieśników nad Tamizą lub Loarą, tylko nieco dziwnie brzmiącym nazwiskiem.

Nie zapominajmy również i o tych co jednak pozostali. Nie stawiajmy ich w jednym rzędzie, mówiąc, że są mniej kreatywni i mniej ambitni. Teza, mówiąca, że są patriotami również jest nieco na wyrost. Przed młodym człowiekiem w Polsce chcącym robić karierę, chcącym zarabiać pieniądze, stoi wiele murów do przebicia. Początek kariery w dużej korporacji oznacza wynagrodzenie na poziomie 1400 PLN miesięcznie. Nie są to środki umożliwiające założenie rodziny i zagwarantowanie jej własnego kąta. Wspomniane środki nie zapewniają godnego życia. Część osób decyduje się na założenie własnej firmy, lecz nie mając środków na inwestycje, pozostaje im raczej, dobrze znana jednoosobowa działalność gospodarcza.

Jeśli powyższa sytuacja oznacza, nazwijmy to kryzys, to na jakiej płaszczyźnie jest ona najbardziej dotkliwy. Trzy miliony, głównie młodych ludzi w wieku produkcyjnym, na ogół dość bobrze wykształconych, zrezygnowało w uczestnictwie w społeczeństwie polskim. Wszystkie te osoby, miały dosyć oczekiwania na nieokreślone w czasie zmiany na lepsze. Zmiany obserwowane przez nich dotychczas, wiązały się na ogół z zamykaniem zakładów pracy, w których pracowali ich rodzice, z powstawaniem wielkich sklepów oferujących niskiej jakości produkty, na dodatek po cenach porównywalnych z krajami zachodniej Europy. Najbardziej dotkliwym aspektem transformacji ustrojowych jest założenie, że nic nie możemy zrobić i wszystko co nas spotyka niekorzystnego jest nieuchronne. Co więcej w sumie jest zaplanowane. Emigrantom w mojej ocenie najbardziej przeszkadzała beznadziejność sytuacji, poddanie się niosącej fali i zupełny brak perspektyw.

Dla kolejnych rządów, najbardziej pojemnym sformułowaniem jest reforma poprzez likwidację. Rządzący nie zadają sobie trudu zmian na korzyść, lecz zaczynają od likwidacji, aby później sprzedać za bezcen to co zostanie z danej firmy, czy całego sektora przemysłu. Kolejni właściciele są w uprzywilejowanej sytuacji, z reguły nie mają poważnej konkurencji w kraju, nie muszą dużo inwestować, ponieważ przejęty majątek pozwala im na uzyskanie właściwego poziomu rentowności na przestrzeni wielu lat.

Zbigniew Wolski  

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.