Reklama

Masz 19 lat, kończysz liceum i zaczynasz „wymarzone” studia. Wyjeżdżasz do dużego miasta żeby się rozwijać, poszerzać horyzonty, zdobywać nowych przyjaciół no i oczywiście imprezować. Mówią, że studia to taki wspaniały, beztroski czas! Gotować nie trzeba bo przecież rodzice już czekają, byś przyjechał do domu po domowej roboty, najlepsze na świecie obiadki mamusi! Nauka? Dwa razy do roku czyli tyle ile przeciętnie wypada sesji. Więcej będzie chyba tych zdjęciowych, bo z każdej imprezy murowana relacja na facebooku lub instagramie. Sam decydujesz za siebie, a jak wydasz wszystkie pieniądze w pierwszym tygodniu no to reszta miesiąca wypadnie w stylu orientalnym czyt. na zupkach chińskich. Grono znajomych nie odstąpi Cię na krok, a jak wylądowałeś w akademiku? No to właściwie zamieszkałeś na imprezie! Non stop balanga! Każde piętro to inny melanż jednym słowem ŻYĆ NIE UMIERAĆ!
Naprawdę? Oczekiwania mogą nie przeżyć brutalnego zderzenia z rzeczywistością. Trudno bowiem w tak młodym wieku zadecydować co będzie się robiło przez kolejne ponad 40 lat - do emerytury. Oczywiście teoretycznie robiło, bo praca zgodna z wykształceniem graniczy z cudem, szczęściem i niemałymi znajomościami ;-) Ale bądźmy szczerzy, ile czasu na wykładach przesiedziałeś, śledząc relacje swoich znajomych na portalach społecznościowych...

 

A co z doświadczeniem? W trakcie studiów nabywasz teoretycznej wiedzy, od wykładowców, którzy niewiele wiedzą o aktualnych realiach, gdyż sami kształcili się wieki temu, a za ich czasów.. to już na pewno słyszałeś, jak było. Potem praca i wymagania praktyczne i tu kolejny bolesny, jak chwilowy brak Internetu cios… Pracodawcy wymagają praktycznych umiejętność, do tego najlepiej kilkuletniego doświadczenia w zawodzie, bo przecież miałeś czas na studiach, na których przez większość czasu powtarzali ci, że po Twoim kierunku to w sumie nie ma pracy, humanistów jest tak wielu, że właściwie po co komu te studia?! I ostatnia pozłacana rada, pamiętaj: Musisz uczyć się języków! Angielski to wiadomo, drugi język ojczysty, teraz czas na chiński, bo jak skończysz studia dzienne, prócz kilku lat doświadczenia w wybranym przez Ciebie zawodzie, na pewno zaczną oczekiwać płynnego w mowie i piśmie chińskiego, może hiszpańskiego no i oczywiście angielskiego a więc Good luck!

 

Autor: 
Aleksandra Owodzin
Państwo: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.