Reklama

Martin Shkreli. Najbardziej znienawidzony człowiek w Ameryce

 

Martin Shkreli, biznesmen z branży farmaceutycznej, w 2015 roku podniósł ceny leku dla chorych na AIDS i raka o 5,5 tys. proc. Nie ma wyrzutów sumienia. Kongresmenów, który pytali go, jak się z tym czuje, wyśmiał. Demonstracyjnie okazał im swoją pogardę, a potem nazwał „imbecylami”. Z kolei jego nazywa się „moralnie upadłym socjopatą”, „potworem ze śmietnika” i „wszystkim, co jest złe w kapitalizmie”

- Pana nazwisko wymawia się „Skreli”?

- Tak.

- Czyli jednak potrafi pan odpowiadać na pytania…

Martin Shkreli nie tylko umie odpowiadać na pytania, ale zwykle mówi wręcz za dużo. Jednak podczas przesłuchania w komisji Kongresu USA w lutym tego roku była to w zasadzie jedyna odpowiedź, jaką usłyszeli kongresmeni. Shkreli odmówił ustosunkowania się do jakiegokolwiek zarzutu. Uśmiechał się tylko z pogardą, bawił ołówkiem i błądził wzrokiem po sali. Wodę z ust wypluł po przesłuchaniu. Na Twitterze nazwał deputowanych „imbecylami”.

Potem podał dalej ćwierknięcia, w których ludzie mu gratulowali. Ale było ich niewiele. Shkreli został bowiem przez media okrzyknięty „najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Ameryce”. Pomyje na niego wylewają nie tylko internauci, dziennikarze, prokuratorzy i kongresmeni, ale nawet kandydaci na prezydenta. Skandalista Donald Trump nazwał go „rozpuszczonym bachorem”, i to ku rozczarowaniu samego Shkreliego, bo miał nadzieję, że się z Trumpem zaprzyjaźnią. Krytykującemu go Berniemu Sandersowi Shkreli wysłał 2,7 tys. dolarów na kampanię wyborczą... Z kolei na apel Hillary Clinton, aby cofnął podwyżkę ceny leku ratującego życie, odpowiedział tweetem o treści: „LOL”.

W zeszłym roku firma Shkreliego, Turing, wykupiła prawo do leku Daraprim, a  następnie podniosła jego cenę z 13,5 do 750 dolarów za tabletkę. Jest to lekarstwo na toksoplazmozę – chorobę pasożytniczą niebezpieczną dla kobiet w ciąży, osób z osłabioną odpornością – chodzi to m.in. o osoby z nowotworami i AIDS, a także ludzi w podeszłym wieku. Może ona skutkować m.in. zaburzeniami neurologicznymi, uszkodzeniami płodów, ślepotą, niewydolnością wielonarządową, a niekiedy nawet śmiercią. Daraprim znajduje się na liście leków podstawowych Światowej Organizacji Zdrowia, co oznacza, że powinien być łatwo dostępny, zarówno jeśli chodzi o ilość, jak i cenę.

Kiedy Shkreli został zaatakowany przez opinię publiczną, zapowiedział, że obniży cenę leku. Ale niedługo potem firma Turing – choć zaznaczyła, że da szpitalom 50-proc. zniżkę i spróbuje jakoś pomóc pacjentom w wykupieniu leku – odmówiła obniżenia ceny. - Moi inwestorzy chcą  maksymalizacji zysków, a nie ich minimalizacji. Nie chcą też realizacji celów w 50 albo 70 proc., ale w 100 – stwierdził podczas szczytu Forbes Healthcare Summit.

Zyski, o których mówił, wydaje z irytującą ostentacją. W mediach społecznościowych chwalił się m.in. butelką niedorzecznie drogiego wina Château Lafite Rothschild. Jakby to nie wystarczyło, wygrał aukcję na zakup jedynego egzemplarza płyty „Once Upon a Time in Shaolin” zespołu Wu-Tang Clan. Zapłacił ok. 2 mln dolarów. Utwory mają pozostać do wyłącznej dyspozycji Shkreliego przez 88 lat. Nie chce on oczywiście nikomu ich udostępniać, co doprowadza fanów zespołu do szału. W wywiadzie dla „HipHopDX” stwierdził, że robi to bez powodu. Poza jednym wyjątkiem. - Jeśli wpadnie Taylor Swift na szybki numerek, to jej to puszczę.

Kartoteka

Wygląda jak wampir. Jest blady, ma czarne włosy, zdeformowany nos. Karnację zawdzięcza genom – jest synem imigrantów z Albanii i Chorwacji. Ci, którzy go dobrze znają, przyznają, że jest diabelnie inteligentny. Żongluje sarkazmami i ironią. Nic dziwnego, urodził się w prima aprilis 1983 roku.

Chodził do szkoły dla bystrzaków Hunter College High School, ale jej nie ukończył, bo się podobno znudził. Nie jest do końca jasne, jakie liceum ukończył. Wiadomo na pewno, że studia biznesowe odbył w nowojorskim Baruch College. Dyplom otrzymał w 2005 roku.

Już pięć lat wcześniej wszedł na rynek pracy. Zaczynał od stażu w funduszu hedingowym Cramer Berkowitz. Szybko awansował. Pracował przy tzw. krótkiej sprzedaży. Polega ona na tym, że inwestor pożycza od domu maklerskiego akcje spółki, której wycena jego zdaniem spadnie, a potem wystawia je na sprzedaż. Kiedy scenariusz się sprawdza, inwestor akcje odkupuje po niższej cenie, oddaje, a zysk inkasuje. Shkreli na celownik wziął spółki opracowujące nowe lekarstwa – wiele z nich nie zyskuje bowiem zgody agencji dopuszczającej leki do sprzedaży. Są więc łatwym celem.

Po czterech latach odszedł z firmy. Następnie pracował jako analityk w Capital Management i UBS Wealth Management. Potem poszedł na swoje. Od tego momentu historia jego kariery to zapis oskarżeń nowojorskiej prokuratury oraz amerykańskiej komisji papierów wartościowych i giełdy (US Securities and Exchange Commission – SEC).

W 2006 roku założył własny fundusz hedgingowy Elea Capital Management.  Jednak prognozy Shkreliego dotyczące spadków się nie sprawdziły. Już rok później firma de facto padła, narażając jednocześnie na stratę 2,3 mln dolarów bank, który mu zaufał – Lehman Brothers. Mimo wyroku Shkreli pieniędzy nie oddał. Wokół zapanowała kryzysowa zawierucha, a Lehman znalazł się w stanie rozkładu.

W 2009 roku Shkreli założył kolejny fundusz hedgingowy – MSMB Capital Management. Nazwał go od imienia własnego i swojego kolegi z dzieciństwa – Marka Biesteka. Zasłynęli graniem na krótką sprzedaż. Przedmiotem były akcje spółek z branży biotechnologii, których reputację mieli ponoć sami podkopywać. W końcu łatwo podważyć poprawność badań czy zarzucić manipulację. Prowokowali spadek ceny akcji, po czym zarabiali na wygranym zakładzie. Ale w 2010 roku według śledczych Shkreli stracił 3 mln dolarów, które otrzymał od swoich inwestorów. Potem było tylko gorzej. Rok później Shkreli uznał, że akcje firmy Orexigen Therapeutics pójdą w dół i że bez problemu zwróci swojemu brokerowi Merrill Lynch dług o wartości 7 mln dolarów. Nie trafił. Ostatecznie skończyło się ugodą w wysokości 1,35 mln dolarów.

Te pieniądze wziął ze swojej nowej firmy. Po upadku MSMB Capital powstał MSMB Healthcare. Trudno uwierzyć, ale uzyskał 5 mln dolarów od trzynastu inwestorów. Część tych środków poszła na inwestycję w Retrophin, firmę farmaceutyczną, którą Shkreli założył w 2011 roku. Nie mogła się ona poszczycić żadnym produktem ani aktywami, ale Shkreli był najwyraźniej przekonujący. Następnie zyski z Retrophinu poszły na spłatę wściekłych inwestorów z funduszy hedgingowych.

Czemu Shkreli porzucił świat finansów na rzecz farmacji? W wywiadzie dla „Vanity Fair” stwierdził, że zmienił branżę, bo w funduszach, nawet tych największych, było za mało pieniędzy. Inną przyczyną było ponoć poruszenie, jakiego doświadczył, poznając historię chłopca, który padł ofiarą rzadkiej odmiany dystrofii mięśniowej, a więc zaniku mięśni. Postanowił wtedy zająć się poszukiwaniem lekarstw na tę i inne rzadkie choroby.

W 2012 roku Shrekli wprowadził Retrophin na giełdę w sposób budzący wątpliwości SEC. Przez następne dwa lata zebrał od inwestorów ok. 100 mln dolarów. Wśród nich znalazł się Brent Saunders, szef Allerganu, producenta botoksu. Wbrew obietnicom udzielanym inwestorom Retrophin nie zajął się jednak tworzeniem nowych leków, ale skupował istniejące. Powoli wszyscy orientowali się co się dzieje. Dawni inwestorzy zaczęli domagać od Shrekliego zwrotu pieniędzy. W latach 2013-4 zmusił on swoją firmę do zawarcia z nimi ugód na łączną sumę 11 mln dolarów. Mimo że Retrophin z żądaniami inwestorów funduszy hedgingowych Shrekliego nie miał nic wspólnego.

W 2014 roku Shrekli niespodziewanie sprzedał swoje udziały w firmie za 4,5 mln dolarów.

Piramida

- Kupiłem Enigmę. Mam z tym pewien problem, bo to jednak relikt nazizmu. To trochę jakby posiadać komorę gazową, ale to przypomina, że powinniśmy wykorzystywać wiedzę do dobrych celów, nawet jeśli sam proces jest okropny – stwierdził w wywiadzie dla „Vanity”.

Po zakończeniu przygody z Retrophin Shrekli założył nową firmę – Turing. Nazwał ją od Alana Turninga – brytyjskiego matematyka, jednego z ojców sukcesu złamania szyfru Enigmy. Shrekli uważa, że matematyka jest obrzydliwa, ale może zaprowadzić do właściwego celu.

W połowie 2015 roku Turing kupił licencję na Daraprim od Impax Labs za 55 mln dolarów i podniósł cenę leku. - Wyobraźmy sobie firmę, która sprzedaje samochody marki Aston Martin w cenie roweru. Jeśli kupujemy tę firmę i zmieniamy ceny na te zbliżone do cen Toyoty, to nie sądzę, żeby to była zbrodnia – powiedział w rozmowie z Bloombergiem. Rzucał też na oślep dziwacznymi argumentami, porównując się do Robin Hooda, który odbiera pieniądze bogatym ubezpieczycielom i daje leki biednym ludziom. Kiedy indziej sugerował, że podwyżka ma zostać przeznaczona na prace nad nowocześniejszym lekiem.

Dobrą passę przerwała mu jego dawna firma. Zakup Daraprimu zbiegł się z pozwem domagającego się 65 mln dolarów Retrophinu, który zarzucił mu kradzież pieniędzy i udziałów firmy. Następnie miały one być przekazywane grupie inwestorów i wierzycieli, w tym tych z MSMB. Miał je również wykorzystać do zawarcie ugód w innych procesach, które mu wytoczono. Jednym z nich była sprawa o nękanie byłego pracownika MSMB i Retrophinu oraz jego rodziny.

W końcu 2015 roku Shrekli został w świetle fleszy aresztowany przez FBI. - Shrekli prowadził firmę funkcjonującą na zasadzie piramidy finansowej, w której wykorzystywał każdą koleją firmę do spłacenia oszukanych inwestorów z poprzedniej firmy – powiedział podczas konferencji prasowej brooklyński prokurator Robert Capers.

Biznesmen nie przyznaje się do zarzutów. Wydał oświadczenie, w którym napisał, że prokuratorzy i SEC nie rozumieją zaawansowanej księgowości. Jest zdania, że aresztowanie zawdzięcza hejtowi. „Rząd sugeruje, że pan Shrekli brał udział w piramidzie finansowej. Jednak ofiary takiej piramidy nie zarabiają, a inwestorzy pana Shrekliego cieszyli się dobrymi wynikami” – napisano. Shrekli przekonuje, że na wszystkie swoje transakcje miał „błogosławieństwo” kogoś z zewnątrz. I zapowiada zemstę. „Przebiera nogami”, żeby wszystkich pozwać.

Z aresztu wyszedł tuż po aresztowaniu, bo wpłacaniu 5 mln dolarów kaucji.

Ucieleśnienie chciwości

- Wiem, że się pan uśmiecha, ale ja jestem poważny – powiedział w czasie przesłuchania dotyczącego cen leków kongresmen Elijah Cummings. - Tak to widzę: albo przejdzie pan do historii jako ucieleśnienie chciwości szefów koncernów farmaceutycznych albo może pan stać się siłą wielkiego dobra.

Shrekli widzi to jednak inaczej. Firma KaloBios Pharmaceuticals, w której nabył w końcu zeszłego roku większość udziałów, kupiła licencję na lek na trypanosomozę amerykańską – śmiertelną chorobę pasożytniczą. Zaraz potem zapowiedziała podwyżkę cen…

Tyle tylko, że po aresztowaniu Shrekliego straciła na wartości 50 proc., a zaraz potem zbankrutowała. On sam czeka na proces.

Niegrzeczne dziecko branży farmaceutycznej ograło samo siebie.

 

Autor: Paweł Strawiński

Źródło: http://kariera.forbes.pl/martin-shkreli-najbardziej-znienawidzony-czlowiek-w-ameryce,artykuly,202468,1,1.html

Państwo: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.