Reklama

 

W Polsce jest inaczej. Tam, jeśli potkniesz się lub przewrócisz w pracy, w najlepszym razie ktoś poda ci pomocną rękę, a w najgorszym powie, żebyś bardziej uważał. Zamiast odszkodowania dostać możesz co najwyżej salwę gromkiego śmiechu. W Wielkiej Brytanii jednak sprawę wypadków w pracy i przy pracy traktuje się o wiele bardziej serio. Głównie dlatego, że niedopilnowanie zasad BHP może drogo kosztować każdego pracodawcę.

Kwestie tego, za co odpowiedzialny jest pracodawca, a za co pracownik, regulują na Wyspach specjalne przepisy. The Health and Safety at Work Act z 1974 roku stanowi, że dbałość o bezpieczeństwo w miejscu pracy jest generalnie obowiązkiem pracodawcy, ale pracownik musi stosować się do wyznaczonych przez niego reguł. Jest to ujęcie dość ogólne, ale całkiem dobrze oddaje kwestie wzajemnej odpowiedzialności. Przewiduje on również, że obowiązkiem pracownika jest troska o własne bezpieczeństwo w zakresie, w jakim może on o nie zadbać.

Jak chodzić to bezpiecznie

 

Pracując fizycznie lub nawet w warunkach biurowych często umyka naszej uwadze jak wiele niebezpieczeństw może znaleźć się na naszej drodze. Wszelkiego typu kable i przewody, wystające ostre krawędzie czy niestabilne płaszczyzny, na których ułożone bywają materiały budowlane oraz np. śliskie posadzki – wszystkie one mogą stanowić potencjalne zagrożenie i w konsekwencji spowodować uszkodzenia ciała.

 

Nieco bardziej szczegółowe określenie tego, co musi pracodawca, przynosi kolejny brytyjski przepis, tym razem pochodzący z 1992 roku, czyli The Workplace (Health, Safety and Welfare) Regulations. Mówi on, że obowiązkiem pracodawcy jest przede wszystkim zadbanie o to, by wszystkie przestrzenie przeznaczone do chodzenia w zupełności się do tego nadawały. Oznacza to, że muszą zostać na nich położone np. antyposlizgowe płytki, jeśli w toku pracy może na nich znaleźć się woda, wszelkie schodki muszą być zaopatrzone w poręcze, a wszelkie uszkodzenia czy dziury muszą zostać wyraźnie oznaczone, aby uchronić pracujących w pobliżu przed wypadkiem. Jest również obowiązkiem pracodawcy, aby w przestrzeniach, którymi chodzą pracownicy nie było kabli, przewodów ani żadnych innych przedmiotów mogących utrudniać poruszanie się i stanowić przyczynę potencjalnego wypadku.

 

Upadki z wysokości

 

Osobną grupą wypadków, z jakimi często mają do czynienia zajmujący się odszkodowaniami prawnicy to uszkodzenia ciała związane z pracą na rusztowaniach. Wbrew pozorom i mimo ich stosunkowo prostej konstrukcji rusztowania stanowią miejsce, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków, które w dodatku bywają naprawdę tragiczne w skutkach. Upadki z wysokości najczęściej są spowodowane przez łamiące się deski, po których chodzą robotnicy, lub błędy popełnione podczas wznoszenia konstrukcji. 

 

W każdym z tych przypadków warto pamiętać, że za bezpieczeństwo pracujących na rusztowaniu ludzi odpowiada osoba lub firma, do której ono należy. Jeśli więc pracujemy na budowie, gdzie za rusztowania odpowiedzialna jest osobna firma, to do niej powinniśmy kierować swoje pretensje. Nie ma w tym zresztą nic złego, bowiem przepisy dotyczące higieny i bezpieczeństwa pracy jasno precyzują, jakie procedury powinny zostać zachowane dla zapewnienia bezpieczeństwa pracujących na wysokościach ludzi. Przepisy mówią, że stan techniczny rusztowań powinien być często i szczegółowo sprawdzany, a ludzie którzy je montują odpowiednio w tym zakresie przeszkoleni. Jeśli więc dochodzi do wypadku, oznaczać to może tylko, że właściciel rusztowania nie zadbał o nie należycie. A to doskonały powód, aby domagać się od niego za to rekompensaty.

 

Weź numer w kieszeń

 

Prawnicy, którzy specjalizują się w odszkodowaniach z tytułu wypadków przy pracy, doradzają  swoim przyszłym klientom, by zawsze mieli przy sobie ich numer telefonu. Niekiedy jest to jedynie marketingowy chwyt, ale w przypadku osób pracujących na wysokościach może się to okazać rada jak najbardziej na miejscu. Upadki z wysokości potrafią być bowiem nie tylko bolesne, ale również kosztowne w leczeniu. Dodatkową komplikacją jest tu też i to, że dla ludzi, którzy im ulegają zwykle – niejako z automatu – pełna sprawność fizyczna jest warunkiem ich przydatności w pracy. Może to oznaczać, że po wypadku nie będziemy mogli przez jakiś czas pracować, a – szczególnie gdy jesteśmy self-employed – straty w wyniku tego poniesione będą trudne do oszacowania. Niektóre firmy prawnicze przewidując takie ewentualności mogą wesprzeć nas gotówką na niezbędne wydatki, nawet zanim otrzymamy pełną rekompensatę lub zorganizować nam właściwą opiekę medyczną na czas rekonwalescencji. W każdym przypadku również warto myśleć zawczasu i po prostu na tę okoliczność się ubezpieczyć.

Państwo: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.