Reklama

Foto: ©123RF/PICSEL

Specjaliści ostrzegają: praca nad Sekwaną może dużo kosztować. Spośród państw Unii Europejskiej to właśnie we Francji najczęściej wykorzystuje się pracowników ze Wschodniej Europy. Dlatego w celu uniknięcia przykrych niespodzianek powinniśmy zadbać przed wyjazdem o wszystkie formalności. Jak nie dać się oszukać?

Mimo złych doświadczeń niektórych osób wyjazd zarobkowy do Francji może okazać się sukcesem

Liczba Polaków wyruszających do Francji w poszukiwaniu pracy sezonowej wynosi ok. 200 tys. rocznie. Niestety, tylko niektórzy skrupulatnie przygotowują się do wyjazdu. Nietrudno zatem o zatrważające efekty naiwności oraz braku wiedzy. Do najczęściej stosowanych wobec przybyszy znad Wisły praktyk należy: notoryczne wykorzystywanie, przymusowe przetrzymywanie, grożenie deportacją lub odebraniem paszportu. Dochodzą do tego skonstruowane na niekorzyść pracowników umowy.

Mit Zachodu

Monika Karbowska, polska działaczka społeczna wspierająca naszych rodaków we Francji, twierdzi, iż skala nadużyć wciąż rośnie.

- Musimy w końcu zacząć bardziej uważać! Często wydaje nam się, że Zachód to kraina dobrobytu, gdzie nie może nas spotkać żadne niebezpieczeństwo. Tymczasem nad Sekwaną dochodzi do rzeczy niewiarygodnych - ostrzega Karbowska, stale współpracująca z francuskim związkiem zawodowym CGT (Confédération Général des Travailleurs Interim - Główna Konfederacja Pracowników Czasowych we Francji).

Gdzie należy szukać przyczyn takiego stanu rzeczy? Winny jest między innymi francuski rząd, który od lat ignoruje narastający problem imigracji z Europy Wschodniej. Łamie się również przepisy prawa unijnego. Zalicza się do nich  dyrektywa europejska głosząca, że firma zarejestrowana w kraju UE może delegować pracownika do innego kraju "Wspólnoty" na trzy miesiące na zasadach prawa państwa, z którego pracownik pochodzi. Po upływie tego okresu istnieje obowiązek objęcia pracownika prawem lokalnym. W praktyce sprawy nie przedstawiają się tak kolorowo. Pracodawcy przedłużają pobyt, przez kilka lat oferując ludziom różnego typu „pseudoumowy".

- Standardem jest niewypłacanie należytego wynagrodzenia, ale zdarzają się też inne sytuacje. Polacy podpisują fikcyjne umowy, sporządzane w języku angielskim lub francuskim, a następnie są wyrzucani na bruk wedle widzimisię pracodawcy. Często wyjeżdżają też bez jakiegokolwiek ubezpieczenia - przekonuje Karbowska i przywołuje historię jednego z Polaków zatrudnionych w kraju nad Sekwaną.

- Kilka dni temu jechałam z Paryża do Warszawy. Obok mnie siedział robotnik, któremu przydarzył się wypadek przy pracy. Jakaś rura trafiła go w oko, przez co istniało zagrożenie utraty wzroku. Co zrobił pracodawca? Odesłał go do Polski! A przecież powinien jak najszybciej załatwić leczenie, wezwać pogotowie. Nie zrobił tego, bo musiałby się liczyć ze zwiększeniem składek, a może nawet ze wszczęciem śledztwa. A powinien, bo wymaga tego prawo, z czego Polacy we Francji często nie zdają sobie sprawy - tłumaczy Monika Karbowska.

Przykładów wykorzystywania polskich pracowników jest całkiem sporo : sprzeczne z prawem zapisy w umowach o braku możliwości rezygnacji z pracy, nachodzenie naszych rodaków w mieszkaniach, porzucanie ich w obcych miejscowościach bądź przetrzymywanie „pod zastaw” dokumentów tożsamości.

Pomocy można szukać w takich instytucjach, jak:

1. Francuska Inspekcja Pracy -  Direction Générale du Travail (DGT)

2. Polski konsulatu we Francji

3. Francuskie związki zawodowe

4. Polskie Stowarzyszenie Association PARABOLE

Przypadek Flamanville

Polacy niezmiernie rzadko reagują na łamanie przepisów. Wynika to przede wszystkim z nieznajomości języka. Przed podjęciem pracy we Francji warto przyswoić sobie podstawy francuskiego. Dobrym pomysłem jest również stały kontakt z bliską osobą, która pełniłaby rolę tłumacza.

Nad Sekwaną trudno porozumieć się z kimkolwiek po angielsku. W urzędach czy placówkach Inspekcji Pracy włada się najczęściej wyłącznie językiem ojczystym. Taka sama sytuacja jest w siedzibach związków zawodowych. Jedynie w stolicy możemy znaleźć ludzi posługujących się językiem angielskim. Chociaż szanse też nie są za duże.

- W takich przypadkach nasi rodacy, którzy zdecydowali się walczyć o swoje prawa, najczęściej udają się do konsulatu. Tylko, że tamtejszy personel jest niezbyt liczny, zatrudnieni tam urzędnicy nie są w stanie zająć się wszystkimi wykorzystanymi Polakami - mówi Monika Karbowska. Dlatego działaczka doradza wybór innej drogi: zajrzenie do broszury „Niezbędnik Polaka we Francji”, wydanej niedawno przez stowarzyszenie "PARABOLE" przy współpracy z polskim konsulatem.

Stowarzyszenie Association PARABOLE pomaga Polakom w integracji ze społeczeństwem francuskim. Oferuje porady prawne i organizuje kursy językowe.

KONTAKT

La pépinière Mathis

7-9 rue Mathis

75019 Paris

tel. (0033) 06 84 87 36 59

http://parabole-asso.org/pl

W „Niezbędniku Polaka we Francji” wyszukamy pożyteczne informacje, związane z  umowami o pracę, ubezpieczeniami oraz mieszkaniami socjalnymi. Warto zapoznać się z  zawartością broszury jeszcze przed wyjazdem.

Jakie kroki powinniśmy podjąć, jeżeli mimo wszystko nie zdołamy uniknąć kłopotów?

- W pierwszej kolejności należy udać się do placówki Inspekcji Pracy. Jeśli nie znamy francuskiego, powinniśmy przyjść z zaufaną osobą, która pomoże w tłumaczeniu. Polacy bardzo rzadko podejmują takie kroki, a zazwyczaj są one wystarczające! Jedna wizyta w Inspekcji powinna doprowadzić do wypłaty należnych pieniędzy i rozwiązania innych problemów - mówi Karbowska.

W przypadku nieuzyskania pomocy w tej instytucji udajmy się do konsulatu lub zgłośmy sprawę związkom zawodowym. O tych możliwościach pracujący we Francji Polacy przeważnie nie wiedzą.

- Niedawno miała miejsce afera w miejscowości Flamanville, położonej w Dolnej Normandii. Doszło tam do wykorzystania kilkudziesięciu Polaków zatrudnionych przy budowie elektrowni atomowej. Sprawa mogłaby nie wyjść na jaw, gdyby nie interwencja związkowców. Sami Polacy nie upominali się o pomoc, a przecież na terenie ich pracy stała tablica postawiona przez związki zawodowe. W przypadku problemów, wystarczyło zgłosić się do nich, ale nasi rodacy w ogóle nie brali tego pod uwagę - opowiada Karbowska.

"Niezbędnik Polaka we Francji" - to kompendium wiedzy o emigracji do Francji, opracowane przez stowarzyszenie PARABOLE oraz polski konsulat. Poradnik zamówimy pod numerem (0033) 06 84 87 36 59 lub pisząc na adres info@parabole-asso.org

Francja bardziej polska

Prognozy na przyszłość napawają jednak optymizmem. - Staramy się stworzyć we Francji sieć wolontariuszy posługujących się francuskim, którzy mogliby pomagać w takich sytuacjach. To, niestety, dość skomplikowane, bo nasza działalność wymaga dotacji finansowych. Będziemy o nie walczyć. Liczymy też na zwiększenie zatrudnienia w polskich konsulatach. Dziś trudno się dziwić, że nie są one w stanie zająć się wszystkimi sprawami. I ostatnia rzecz: stowarzyszenia muszą naciskać na polski rząd, by ten wpływał na Francję. To możliwe, by w urzędach były zatrudnione osoby mówiące po polsku - przekonuje Monika Karbowska.

Wyjazd zarobkowy do Francji nie musi zakończyć się fiaskiem. Sukces jest na wyciągnięcie ręki. Pamiętajmy o właściwym przygotowanym, a także o egzekwowaniu swoich praw.

Janusz Schwertner

 

Państwo: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
7 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

r e k l a m a