Reklama

Fot.: Tomasz Jefimow

Ministerstwo Pracy od maja testuje na Podkarpaciu nowy pomysł na walkę z bezrobociem. Urzędy pracy w Krośnie, Tarnobrzegu i Przeworsku oddały pod opiekę Instytutowi Badawczo-Szkoleniowemu w Olsztynie najtrudniejszą grupę bezrobotnych. Tę, której pośredniakom, przez co najmniej rok, nie udało się zaktywizować. Agencja zajęła się 984 osobami.

Zgodnie z umową podpisaną z urzędami, pracę ma dostać 700 bezrobotnych, z czego ponad 500 ma utrzymać zatrudnienie przez co najmniej 3 miesiące. W lipcu pracę zaczęło ok. 30 osób. W sierpniu do tej grupy ma dołączyć 60. Głównie jest to praca w agencjach ochrony, firmach budowlanych, hotelach, gastronomii i firmach odzieżowych.

Istotne indywidualne podejście

– Po urodzeniu dziecka na bezrobociu byłam przez 3,5 roku. Gdy córka skończyła trzy lata, zapisałam ją do przedszkola, by skupić się wyłącznie na szukaniu pracy. Nie udało mi się jej znaleźć, mimo że nie byłam wybredna. Udało się dopiero poprzez agencję. Dostałam pracę w biurze – wyjaśnia Anna Książkiewicz z okolic Dukli.

Kontakt z pracownikami agencji i ich podejście do bezrobotnego chwali. - Pamiętam, że na pierwszym spotkaniu zaproponowano mi kawę. Atmosfera była bardzo miła. Zaoferowano mi szkolenie, które miało mnie przygotować do rozmowy z pracodawcą. Co istotne, nie narzucono mi terminu. Sama mogłam go wybrać. Gdy zaczęłam pracę, z agencji przyszła do mnie pani i dopytywała się, jak sobie radzę, czy mam jakieś problemy i czy może mi w czymś pomóc – opowiada Książkiewicz.

Nie chcą pracować

Takich bezrobotnych jak pani Anna, chętnych i gotowych do pracy, w grupie, którą zajmuje się agencja, nie jest zbyt dużo. Po szczegółowych rozmowach okazało się, że ok. 500 bezrobotnych nie zamierza legalnie pracować, bo…to się nie opłaca.

- Szczególnie, gdy dwoje rodziców wychowuje dwoje dzieci i pracuje na czarno. Oprócz tego, ile zarobią w szarej strefie, otrzymują też od 1400 do 1600 zł miesięcznie różnych świadczeń z pomocy społecznej. Do tego dochodzi dofinansowanie do opału na zimę, darmowe obiady i wyprawka szkolna – podkreśla Mirosław Hiszpański, prezes IBS w Olsztynie.

Agencja ma twardy orzech do zgryzienia. Zgodnie z umową z ministerstwem, otrzyma 10 mln zł, pod warunkiem, że do stycznia uda jej się zaktywizować bezrobotnych. Za każdą taką osobę ma dostać 10 tys. zł.

30 km to za daleko

Przeszkodą w podjęciu pracy dla większości bezrobotnych jest też dojazd do miejsca zatrudnienia. – Mobilność naszych bezrobotnych jest niezwykle mała. Dojazd 30-40 km w ogóle nie wchodzi w grę. Najlepiej, jakby praca była na miejscu – tłumaczy Hiszpański.

Jak agencja zamierza zmotywować najbardziej opornych? – Tym zajmujemy się na drugim etapie naszej współpracy z bezrobotnymi. Niektóre osoby przez lata tkwienia na bezrobociu nie miały nawet pojęcia, jak wygląda praca w firmie. Dla nich zorganizowaliśmy praktyki, podczas których mogą przyjrzeć się pracy w zakładzie. Dla pozostałych organizujemy spotkania z psychologami. Zdarza się też, że konieczna jest pomoc prawnika. Są osoby, które mają wyroki komornicze i pomoc takiego specjalisty jest niezbędna, by wyeliminować główną przeszkodę w podjęciu legalnej pracy – wyjaśnia prezes.

W sumie współpraca agencji z bezrobotnymi składa się z czterech etapów: diagnozy, aktywizacji, doprowadzenia do zatrudnienia i utrzymania zatrudnienia. Agencja zakończyła już pierwszy etap. Drugi dobiega końca.

Małgorzata Motor

Źródło: strefabiznesu.nowiny24.pl

 

Państwo: 
Dział Specjalny: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
11 + 5 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.