Reklama

Fot.: Paweł Wrzecion /MWMedia

Paweł Deląg od kilku już lat jest gwiazdą rosyjskich produkcji. Nie wszystkim w Polsce się to podoba... ostatnio nawet jeden z tygodników nazwał go zdrajcą i zamieścił na okładce zdjęcie aktora w mundurze sowieckiego oficera. Mimo to Paweł Deląg nie ma zamiaru rezygnować z pracy w Rosji. Główny powód to spore zarobki...

- Nie mogę powiedzieć, że nie zarabiam pieniędzy. Myślę, że wielu polskich aktorów, tych z czołówki, może spać spokojnie. Oni nie mają mi czego zazdrościć.

 A ja muszę się martwić o swoją przyszłość, bo moje polskie państwo nie zabezpieczy mi emerytury- wyznał w wywiadzie dla "Gali".

- Więc te środki, które w tej chwili zarabiam muszę mądrze ulokować. Mam teraz swoje "pięć minut" i pragnąłbym jakoś zabezpieczyć starość sobie i kilku osobom, którym pomagałem. Na przykład mojej mamie, która jako pielęgniarka ma emeryturę grubo poniżej średniej krajowej, i dzieciom.

Okazuje się jednak, że pieniądze to nie wszystko: aktor ceni komfort pracy w Rosji:

- Aktor w Rosji jest darzony szacunkiem. Nie tylko przez widzów, ale i przez producentów. Po zdjęciach próbnych już następnego dnia mam wiadomość, jak wypadłem. Pytają mnie, czy jestem gotów konkretnego dnia przyjechać na plan. Nie mówiąc już o tym, jak wygląda casting! Wysłali po mnie samochód na lotnisko, a później przez cały dzień miałem ten samochód do dyspozycji, razem z kierowcą. Oprowadzono mnie po studiu, a na casting ściągnięto trzy aktorki, moje ewentualne partnerki. Na koniec przyszedł sam producent, właściciel studia. Był łaskawy przyjechać, a nie musiał, bo ma 25 innych produkcji. Widział moje ostatnie role, uznał je za interesujące i zaproponował mi pracę - powiedział aktor.

Nic dziwnego zatem, że Paweł Deląg nie zrezygnuje z pracy tylko dlatego, że komuś w Polsce się to nie podoba!

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
1 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.