Reklama

Studenci, którzy już są za granicą mogą się czuć bezpiecznie.

Brak pieniędzy na ten program to znak, że w Europie naprawdę źle się dzieje - ostrzega socjolog, prof. Ryszard Cichocki. Erasmus uspokaja: na rok 2012/13 pieniądze są.

- Na międzynarodowej wymianie korzystamy wszyscy. Zmienia się wizerunek Polski na Zachodzie. Przyjeżdżający przekonują się, że nie jesteśmy biednym, zacofanym krajem, że znamy języki, mamy ambicje - mówi Karina Kozłowska, studentka filozofii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Działa w Erasmus Student Network. - Pomagamy studentom z Erasmusa znaleźć zakwaterowanie, załatwić sprawy w urzędach - wyjaśnia. W letnim semestrze wybiera się na studia do Lizbony.

Może być jedną z ostatnich studentek, która skorzysta z takiej szansy. Program Erasmus znalazł się w poważnych tarapatach. Poinformował o tym podczas konferencji prasowej w Luksemburgu Alain Lamassoure, przewodniczący komisji do spraw budżetu w Parlamencie Europejskim. Cytuje go portal EuropeanVoice.com. W Polsce jako pierwszy informację podał portal Ekonomia24.pl. Przyczyną problemów są cięcia budżetowe w poszczególnych krajach finansujących program Erasmus. Według Lamassoure'a Komisja Europejska za tydzień ogłosi bankructwo programu.

- Jesteśmy zaskoczeni. Jeszcze niedawno była mowa o reformie Erasmusa, o rozszerzeniu programu o nowe państwa, także te spoza Unii Europejskiej i nowe grupy wiekowe: w wymianie mieli uczestniczyć także np. pracownicy korporacji - mówi Mateusz Hilgner z ESN Polska.

- Brak programu Erasmus byłby ogromną stratą. Zależy nam przecież, żeby młodzi ludzie czuli się swobodnie w całej Europie, wyjeżdżali - oczywiście nie na stałe - i zbierali cenne doświadczenia - komentuje Krystyna Łybacka, posłanka SLD.

Studenci, którzy już są za granicą mogą się czuć bezpiecznie. Co z tymi, którzy - jak Karina - mają wyjechać w semestrze zimowym? - 70 proc. środków na ich wyjazdy jest już w budżecie uczelni - mówi prof. Jacek Witkoś, prorektor UAM. - Pozostałe 30 proc. zwykle wpływa później. Jeśli te środki zostaną objęte programem oszczędności, będziemy zmuszeni ograniczyć wyjazdy pracowników naukowych i administracyjnych, które także były finansowane z Erasmusa. Studenci wyjadą na pewno.

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji, która koordynuje program Erasmus, potwierdza, że wypłaciła już uczelniom 80 proc. zakontraktowanych środków tytułem zaliczek na wyjazdy studentów i kadry akademickiej w roku 2012/2013. "Oznacza to, że uczelnie dysponują aktualnie funduszami na całkowite sfinansowanie mobilności studentów i wykładowców w semestrze zimowym i letnim 2012/13." - pisze w oficjalnym oświadczeniu FRSE.

- Brak pieniędzy na program Erasmus oznacza, że w Europie naprawdę źle się dzieje. To najbardziej fascynujący integracyjny projekt w Europie. Budowa wspólnych elit zarządzających Europą jest przecież najważniejszym celem Unii. Budowę autostrady zawsze można odłożyć - mówi prof. Ryszard Cichocki, socjolog z UAM. - Zapowiedź Lamassoure'a może być elementem strategicznej gry instytucjonalnej. Unijna biurokracja bada, w których miejscach można bez oporów robić cięcia. Obawiam się, że w przypadku cięć w funduszach infrastrukturalnych lobbing będzie dużo silniejszy.

Program Erasmus jest realizowany od 25 lat, Polska bierze w nim udział od 1998 r. Z pieniędzy programu finansowane były przede wszystkim stypendia dla wyjeżdżających. W tym roku z samego tylko UAM na zagraniczne uczelnie ma wyjechać 900 osób, przynajmniej 200 przyjedzie do Poznania.

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji wydała oświadczenie w sprawie Erasmusa, w którym zapewnia, że na rok 2012/13 pieniądze są.

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.