Reklama

 

Czasem wydaje mi się, że Polacy próbują przejąć niektóre cechy charakteru od naszych zachodnich sąsiadów. Bo przecież jesteśmy narodem lubiącym rzeczy trwałe, solidne, dające poczucie bezpieczeństwa i gwarancji jakości.
Dlatego też  zaczynam rozumieć przewagę koncernu VAG na polskich drogach. Sam jestem wielkim fanem Passata CC. I mimo iż to tylko usportowiony Passat, to jednak dostrzegam w nim coś więcej niżeli tylko niemiecki „ordnung”. Zwłaszcza przyglądając się jego gładko opadającej linii dachu i zgrabnemu kuferkowi. Jednakże nie o nim chciałem dzisiaj opowiedzieć. Choć przyznaję, zrobiłbym to bardzo chętnie.
 

Tematem dzisiejszych rozważań będzie Francuz. Dokładniej Renault. Jeszcze dokładniej Renault, które często płata nam figla w postaci odmowy zamknięcia samochodu. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Jest niedzielne popołudnie. Właśnie wybrałeś się ze swoją ślubną partnerką na zakupy do jednej z największych krakowskich galerii. Szczęśliwy mąż, wydawszy majątek na bieliznę swojej żony, którą w łóżku ujrzy tylko przez ułamek sekundy, wraca z zakupami z zamiarem umiejscowienia ich na tylnej kanapie, po czym chce zaprosić swoją kobietę na obiad.
„Łi, łi” – po naciśnięciu guzika na pilocie robi samochód, po czym umożliwia nam dostęp do przedziału pasażerskiego. Dźwięk ten pojazd powinien wydać z siebie drugi raz, kiedy ponownie chce zamknąć samochód. Jednak nie dzieje się zupełnie nic. Widać Laguna drugiej generacji poczuła się zazdrosna o to, ile wydajesz na swoją żonę i ma cię głęboko… w tłumiku. Podejmujesz walkę, wykrzykując swoje kontrargumenty w postaci liczb wydanych w ostatnim miesiącu na panią o zgrabnych kształtach Liftback’a. I chociaż mężczyzna nie ma prawa uderzyć kobiety, to jednak kopniaki w napompowane opony dobrze amortyzują uderzenia. To w jakimś stopniu usprawiedliwia akt twojej agresji. Ważne, aby nie w twarz!

Mimo ogromnego stanu wzburzenia masz nadzieję, że karta HandsFree, którą trzymasz w ręku, zadziała jak różdżka i zamknie samochód. Nagle sprawy nabierają zupełnie innych kształtów. Pogodziwszy się z faktem, że Renault nie zatrzaśnie swoich zamków, wsiadasz z zamiarem powrotu do domu. Wkładasz kartę, naciskasz guzik, i? Samochód, owszem odpala. Jednak rozpoczyna swoją kampanię informacyjną, ostrzegającą nas wszelkimi dostępnymi kontrolkami o tym, że jeżeli ruszysz, to zostaniesz katapultowany. A w czasie swobodnego opadania twój spadochron nie zostanie otwarty. I chociaż tylko jedna marka zasługuje na miano porównywania samochodu z kobietą – kapryśną i pełną różnych nastrojów, ale piękną (Alfa Romeo) – to jednak Renault Laguna II jest równie godna tego określenia.  Z tym, że opis Laguny możemy wzbogacić o różnego rodzaju epitety, które niekoniecznie przedstawią ją jako subtelną i finezyjną kobietę. Laguna to raczej taka kura domowa, która na wszystko narzeka, ciągle jej coś dolega i co najważniejsze, zawsze będzie jej mało pieniędzy. A przecież wielu użytkowników, zanim podejmie decyzję o sprzedaży tego samochodu, zostawia fortunę u mechaników.

Stworzona niczym Ewa. Z tym, że za żebro zapewne posłużył tutaj element metalowy. Niedoskonała, lecz pełna wdzięku. Uległa pokusie, lecz miewa przebłyski pobożnej wierności. Taka właśnie jest II generacja Laguny. Linia nadwozia nakreślona została ostrymi kształtami, przez co samochód nie traci na swej atrakcyjności z upływem kolejnych lat. Zresztą, Francuzi od zawsze należeli do „dizajnerskich” śmiałków, wbrew powszechnym konwenansom. I tak jak wygląd zewnętrzny jest jej mocną stroną, tak silniki nie należały do rdzennych zalet tego modelu. Z największymi problemami borykał się jednak wysokoprężny motor 1.9 DCI. Częste awarie osprzętu silnika w postaci zapychających się wtrysków przy gorszej jakościowo ropie. Awarie turbosprężarki i Intercooler’a. Przy większych przebiegach uszkodzeniu mogą ulec panewki korbowe i korbowody. Natomiast jeżeli chodzi o mocniejszego diesla o pojemności 2.2 litra, awariom ulegał bardzo podatny na uszkodzenia przepływomierz powietrza, podatny na usterki zawór recyrkulacji spalin (EGR), odkształcający się kolektor dolotowy. A w skrajnych przypadkach dojść może do obrócenia panewek. I jako że moje wykształcenie nie obejmuje mechaniki pojazdów, to tak naprawdę nie będę się rozpisywał o nudnych awariach silnika. W sieci jest ich już po same uszy, więc jeżeli pytasz o poradę to… Chętnie pomogę, przy okazji psując inne elementy.

Wnętrze zaprojektowane zostało w typowo francuskim stylu, chociaż można dostrzec tutaj również niemiecki porządek, co jak na francuski wóz daje wysoki poziom poczucia ergonomii. Większość przyrządów jesteśmy w stanie obsługiwać intuicyjnie. Również materiały zastosowane we wnętrzu kapryśnej Laguny są bardzo przyjemne  dla naszego oka tudzież dotyku. Nie mamy wrażenia, że nasza deska rozdzielcza wykonana została z przetopionych kubków po jogurtach. Do długich podróży oprócz przyjemnego wnętrza zachęcać nas będą również obszerne fotele oraz dużo miejsca na nogi na tylnej kanapie. Przestrzeni jest tutaj naprawdę sporo. Zarówno w przedniej części kabiny, jak i tylnej. Oczywiście, jeżeli podróżować będziemy w schemacie: 5 max., minus jeden środkowy pacjent tylnej kanapy.

Opisany samochód mogę podsumować jako naprawdę ciekawy. Przyciągający niczym zwiewna sukienka pięknej brunetki latem wzrok mężczyzn. Jednakże, jeżeli cenisz sobie spokój, warto nie ryzykować jej kupna. Chociaż ceny tego modelu są naprawdę atrakcyjne. Jeżeli nie możesz już wytrzymać w swej motoryzacyjnej samotności, warto pokusić się o model po liftingu. Bo pamiętajmy: modele po-liftingowe, i nie chodzi tutaj tylko o Lagunę, lecz o wszystkie marki, pozbawiane zostają pewnych niedociągnięć. Innymi słowy, inżynierowie po pewnym czasie znajdują lekarstwo na dziecięce dolegliwości. Tylko czy nie można tak od razu?

Kamil Grunt


Artykuł ukazał sie dzieki P Julii Falkiewicz-Myszka Agencja Ubezpieczeniowa Przeżmierowo

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
4 + 8 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.