Reklama

 

Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć mojej fascynacji FIATem. A może rozumiem, lecz kurtuazyjnie próbuję unikać stwierdzenia, że lepszy Fiat niż „oklepany” (dosłownie i w przenośni) Volkswagen, nie obrażając przy tym użytkowników niemieckich tygrysów? Możliwe, bo jednak, opisując poszczególne modele samochodów, muszę zachować pełen profesjonalizm i obiektywizm.
I chociaż nie posiadam wiedzy życiowej oraz motoryzacyjnej rodem z głowy Jezzy, to  muszę gdzieś znaleźć ujście moim czterokołowym opiniom i błyskotliwym myślom.

Poprzedni wpis mówił o dwóch bliźniaczych modelach Brava/Bravo. I tutaj nikogo nie zaskoczę innowacyjnością moich blogerskich pomysłów, opisując po raz drugi włoskiego malucha. Z tym, że omawiany model drugiej generacji, w porównaniu do swego protoplasty, otrzymał dużo większe wymiary. Posiada szerszy rozstaw osi i co ważne, oferował nam wygodniejsze usytuowanie ciała na tylnej kanapie dzięki dodatkowej parze drzwi. I tak samo jak Fiatowski Adam oferowany był jedynie w trzydrzwiowej wersji nadwozia, tak nowe Bravo nabyć możemy tylko i wyłącznie w wersji 5d. Przestrzeń pasażerska pozwala na wygodną jazdę osób podróżujących w przedniej części samochodu. I to nie tylko za sprawą dużej ilości miejsca na nogi, lecz także świetnie wyprofilowanych foteli.

W przypadku tylnej kanapy jest troszkę gorzej, ale wcale nie oznacza to, że będziemy obijać głową o dach, a nasze kolana zostaną zmiażdżone przez poprzedzające nas oparcia. Chociaż z tym jest największy problem. Bo o ile pasażerowie o typowym wzroście mogą czuć się w „miarę” komfortowo, o tyle Marcin Gortat byłby zmuszony podróżować w pozycji dzieci dotkniętych choroba sierocą.
Wnętrze Nuovy Bravo, jak przystało na dzieło włoskich projektantów, wykonane zostało w eleganckim stylu. Jest naprawdę osobliwe. Chromowane elementy, pełniące funkcję obramowania dźwigni zmiany biegów, zegarów oraz otworów klimatyzacji, nadają mu swego rodzaju dystynkcję. Do tego emblemat z napisem Bravo od strony pasażera rodem z Audi szczycącym się swoim quattro, wygląda nieco tandetnie, ale świetnie wpasowuje się w charakter kabiny i włoskiego poczucia smaku.

Deska rozdzielcza sprawia wrażenie mięsistej, muskularnej. Wrażenie to podkreśla  duży panel sterowania pokładowymi multimediami, czyli potocznie mówiąc, radiem, które swoim zachowaniem może irytować. Bo, gdy samochód przyśpiesza, wydając przy tym więcej decybeli z silnika, nasze radyjko uznaje to za sygnał do zwiększenia głośności, abyśmy mogli usłyszeć najświeższe fakty z kraju mlekiem i miodem płynącego. A gdy zwolnimy, po prostu się ścisza. Według  użytkowników Bravo jest to dla naprawdę idiotyczne rozwiązanie. Mało tego, nikt nie ma pojęcia, jak to zmienić. Elementem wnętrza, który przykuwa uwagę osób zainteresowanych tym modelem, jest deska rozdzielcza wykonana w dwóch kolorach. Górna część to podstawowy odcień czcionki Arial rodem z niemieckich szamponów „kopf”. Zaś dolna część, imitująca perforowany w dotyku carbon, nadaje wnętrzu sportowy charakter.
Panel sterowania klimatyzacji w osobistej ocenie przypomina mi kształtem kieszonkowe Plasytation. I chociaż, nie jestem fanem Sony, to jednak forma ta pobudza moją wyobraźnię w celach reklamowych.

Układ jezdny Fiata zestrojony jest sztywno. Pozwala to na pewne pokonywanie zakrętów przy większych prędkościach, przy czym nie cierpi na tym komfort podróżowania i resorowania nierówności. Inżynierowie uzyskali świetny kompromis pomiędzy poczuciem pewności samochodu a tłumieniem wyboistych przeszkód.
Szykowny kompakt rodem ze słonecznych Włoch oferował bardzo bogatą gamę silnikową. Jednakże, jeżeli samochód ten miałby zawitać w moim garażu, głowiłbym się nad wyborem doładowanego motoru benzynowego 1.4 o mocy 120 km lub ośmiozaworowego silnika o zapłonie samoczynnym i pojemności 1.9 litra, generującego moc 120 koni mechanicznych. Oferowane były również mocniejsze wersje silnikowe o nie dużo większym apetycie na paliwo od słabszych jednostek. Lecz czasem lepiej kosztem większych osiągów posiadać w swoim wozidełku wolniejszy aczkolwiek mniej wyżyłowany silnik. Przy zakładanym długim okresie użytkowania samochodu takie rozwiązanie może być trwalsze dla układu napędowego.

Istotnym faktem, podkreślającym fantastyczność włoskiego reprezentanta segmentu C, jest bryła nadwozia. Mógłbym zacząć rozpisywać się o nawiązaniu do Maserati tudzież Alfy Romeo, ale po co? Skoro można jednogłośnie i zwięźle powiedzieć:     jest idealnie piękna, tworząc spójną całość.

Kamil Grunt

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
3 + 16 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

r e k l a m a