Reklama

30 lipca kończy się rekrutacja uzupełniająca do szkół ponadgimnazjalnych, jej wyniki poznamy w połowie sierpnia, w samym tylko poznaniu ponad 3 tys. uczniów nie znalazło miejsca w żadnej ze swoich wymarzonych szkół, dla porównania w 2018 roku liczba ta, na tym etapie rekrutacji wynosiła około 1200 uczniów. Podobna tendencja ma miejsce na terenie niemal całego kraju, szczególnie zaś w miastach wojewódzkich, dla przykładu w Warszawie liczba ta wynosiła 3,2 tys. uczniów.

Od dawna wiadomo było że znalezienie w szkołach miejsca dla wszystkich uczniów z podwójnego rocznika może być trudne, reforma edukacja stawiała szkoły i samorządy przed wielkim wyzwaniem, znalezienia miejsca dla niemalże dwukrotnie większej liczby uczniów niż w roku poprzednim, wywołało to wiele problemów ale ich skala jest, zależnie od tego jakich źródeł słuchamy jest albo bardzo niska, niemal nieistniejąca, albo wysoka i dramatyczna. Jedno jest pewne kilkadziesiąt tysięcy uczniów czeka teraz niemal miesiąc oczekiwania na wyrok, już nie w sprawie tego czy dostali się do wymarzonych szkół, ale w sprawie tego czy dostali się do jakiejkolwiek szkoły. Dla nich najdłuższe wakacje mogą się również okazać tymi najgorszymi.

 

Dlaczego zatem brakuje miejsc?

Czyją winą jednak jest to że tak dużej liczbie uczniów nie udało się dostać do żadnej szkoły? W końcu o tym że podwójny rocznik nadejdzie był wiadomo już od dawna, reforma edukacji miała miejsce już dwa lata temu, z pewnością 2 lata to dość czasu by przygotować się na podwójny rocznik? Jak widać po wynikach rekrutacji 2 lata nie wystarczyły. Samorządy twierdzą iż winę ponosi rząd, wystarczyć wspomnieć często powtarzane, chociażby przez prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka słowa o “deformie edukacji”, o tym iż sektor edukacji jest niedofinansowany, o braku nauczycieli, których również jest coraz mniej, a których od zawody odstraszać mają niskie płace. Strona rządowa natomiast wydaje się lekceważyć problem, a winą za tak dużą liczbę osób bez szkoły obarczać nie brakiem miejsc, a sposobem rekrutacji wybranym przez większość samorządów, czyli nie ograniczeniem liczby miejsc na które kandydat może aplikować, co powoduje iż jedno osoba dostaje się do kilkunastu szkół, rekordziści aplikowali nawet do kilkuset. Co ma powodować to iż uczniowie nie są są w stanie dostać do swoich wymarzonych szkół, ale miejsca te mają się zwolnić w rekrutacji uzupełniającej, gdy ci najlepsi znaleźli już swoje miejsca. Ile w tym racji zobaczymy w połowie sierpnia, gdy poznamy wyniki rekrutacji uzupełniającej.

 

A co z dziećmi?

Podczas gdy rządzący przerzucają się nawzajem odpowiedzialnością za obecną sytuację, cierpią uczniowie i ich rodziny, wielu z nich czekają wakacje pełne stresu i niepokoju, a nam pozostaje odpowiedź sobie na pytanie czy było warto? Miejsc w szkołach nie zabraknie, w skali kraju to pewne, ale czy to że uczniowie którzy ciężko pracowali, zdobywając świadectwa z paskiem, biorąc udział w olimpiadach muszą czekać aż do 20 sierpnia na to czy udało im się dostać chociażby do liceum? Czy reforma edukacja warta jest łez które przelało już wielu młodych ludzi, widząc iż nie udało im się dostać do żadnej z wymarzonych szkół? Na to pytanie można już tylko odpowiedzieć tylko przed samym sobą, jedno jest pewne, podczas gdy na szczytach władzy ścierają się w walce politycznej tytani, pod nimi cierpią najsłabsi i najmłodsi, w tym wypadku dzieci.

 

Autor: 
Maciej Szczurek
Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
3 + 12 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

r e k l a m a