Reklama

Cezary Traczewski to wybitny pedagog, który potrafi pracować z uczniami w różnym wieku. Tutaj podczas warsztatów w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I stopnia we Wrocławiu. Fot. www.zs9.wroclaw.pl

Druga część rozmowy z Cezarym Traczewskim – wybitnym flecistą i pedagogiem. Mistrz sztuki fletowej opowiada o uczeniu się metodyki nauczania. Radzi również, jak osiągnąć w życiu sukces.

Joanna Dobrowolska: Jakich uczniów powinno się przyjmować do szkoły muzycznej?

Cezary Traczewski: Nieraz my, nauczyciele, spieraliśmy się o to, jaki powinien być model szkoły muzycznej. Część osób twierdzi, że powinna być to szkoła zawodowa. Na warsztatach w Szczawnie gościliśmy kiedyś Hansa Martina Zilla. Znakomity pedagog, prowadził wtedy orkiestrę fletową. Zapytaliśmy, jaki jest system nauczania w Niemczech, czy wyrzucają uczniów mało zdolnych. On powiedział, że absolutnie nie, ponieważ każdy ma prawo chodzić do szkoły muzycznej. Natomiast...

...jego osiągnięcia to już zupełnie inna sprawa.

Tak, oni nigdy nie wyrzucają ucznia ze szkoły muzycznej. Nie mówią nikomu: „jesteś głąbem, lepiej weź papiery i idź stąd”. Czasem starają się doprowadzić do sytuacji, kiedy on sam dojdzie do wniosku, że się nie sprawdzi. Oczywiście, wszyscy w Polsce śmieją się, że przez to szkoły muzyczne w Niemczech mają niski poziom. Z kolei   tam jest o wiele więcej osób, które się kształcą w tym kierunku. Oczywiście, jest też większy procent uczniów, którzy się do tego nie nadają. Poza tym różnica poziomów wynika też z tego, że my mamy sprofilowane szkoły muzyczne, a u nich    są ogólne. Każdy uczeń ma prawo się nauczyć, a nauczyciel powinien go w tym wspierać i starać się mu pomóc. Najważniejsza jest cierpliwość. Ja tę cierpliwość mam, nie wybucham, jak do tej pory nikogo nie wyrzuciłem.

Czy od razu wiedział Pan, w jaki sposób powinno się uczyć gry na flecie?

Wiadomo, że nie od razu wszystko wiedziałem i w dalszym ciągu wszystkiego nie wiem. Umiejętność dobrego nauczania przychodzi po latach praktyki. Jeśli nauczyciel chce się rozwijać i cały czas się uczy, będzie coraz lepszy.

To znaczy, że Pańska metodyka została mozolnie wypracowana, metodą prób i błędów? W tym zawodzie bywa różnie – zdarzają się osoby, które intuicyjnie wiedzą, jak pracować z uczniem.

Ja miałem to szczęście, że od dziecka mogłem się uczyć u bardzo dobrych ludzi na całym świecie, szczególnie w Niemczech i w Szwajcarii. Miałem kontakt               ze świetnymi nauczycielami i świetną metodyką. Uczyłem się u profesora Petera-Lukasa Grafa, Severina Gazzelloniego i wielu innych wybitnych flecistów. Mogłem wyjeżdżać za granicę w czasach PRL-u, kiedy ciężko było dostać paszport. Dzięki temu miałem możliwość pracy ze świetnymi ludźmi. Oni mnie uczyli bardzo dobrze,    a ja potem oddawałem to swoim uczniom. To taki naturalny, ciągły proces.

Jak Pan to robi, że jest Pan w stanie pracować z każdym uczniem? Mam wrażenie, że potrafi Pan znaleźć kluczyk do dziecka i do osoby dorosłej. Jak nawiązuje Pan kontakt z osobami stremowanymi? Zawsze miałam wrażenie, że najtrudniej jest przełamać stres u starszych nastolatków i dorosłych. W tym wieku ma się o wiele większą świadomość niż dziecko. Jak Pan to robi, że do każdego znajduje Pan klucz?

Ja sam tremowałem się jako młody chłopak i student. Jeśli ktoś traktował mnie nieodpowiednio, trema była bardzo mocna. Dzięki temu potrafię jako pedagog rozwiązać problem tremy. Wiem, jakie warunki muszę stworzyć, aby ten stres ucznia  przełamać. Nie jest sztuką doszczętnie skrytykować ucznia...

...tak, żeby więcej nie wziął fletu do ręki.

Tak, nie o to tutaj chodzi. Przeważnie osoby bardziej wrażliwe mają większą tremę, reagują bardziej emocjonalnie. To jest bardzo duży problem. Ja też kiedyś bardzo    się denerwowałem. Teraz jestem już twardszy, ponieważ stal się hartuje, i ciężko jest wyprowadzić mnie z równowagi. Przeważnie udaje mi się znaleźć dobry język. Życzliwość nauczyciela sprawia, że uczeń stremowany przestaje myśleć o swoim strachu.

Na koniec chciałabym Pana poprosić o radę. O radę dla wszystkim młodych ludzi z ambicjami, którzy chcą w życiu osiągnąć sukces. Jaka byłaby Pana złota recepta?

Sukces... zależy, jak to rozumieć.

Mam na myśli to, żeby móc poczuć się w życiu spełnionym. Dla każdego to uczucie ma inne znaczenie.

Taką złotą receptę napisał Trevor Wye w swojej pracy. Systematyczna, cierpliwa i mądra praca. Wtedy można osiągnąć sukces. Talent jest potrzebny, ale często osoby bardzo utalentowane nie są w stanie pracować systematycznie i mądrze.

Ktoś kiedyś powiedział, że talent to zaledwie 10% sukcesu, reszta to ciężka praca.

Bardzo ważna jest inteligencja, jak pisał Trevor Wye. Natomiast podstawą jest systematyczna praca. Jeśli ktoś codziennie pracuje, wynik musi być dobry. Nie można pracować zrywami. Należy trenować codziennie, oceniać rzetelnie swoje możliwości. Dostrzegać swoje ułomności i pracować nad ich ulepszaniem.

Dziękuję za inspirującą rozmowę.

Proszę uprzejmie.

Rozmawiała: Joanna Dobrowolska

Zachęcam do lektury pierwszej części wywiadu z Cezarym Traczewskim, która znajduje się w tym samym dziale.

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
6 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.