Reklama

Jak to się dzieje, że niektórzy uczniowie nie radzą sobie z nauką?

 

Wyuczona bezradność

Po raz pierwszy pojęcie to zostało użyte przez Martina Seligmana, który odkrył wspomniane zjawisko w wyniku badań na psach. Eksperymenty były z dzisiejszego punktu widzenia okrutne. Zwierzęta poddawano wstrząsom elektrycznym na dwa możliwe sposoby: dając im możliwość ucieczki lub nie. Okazało się, że jeśli pies jest odpowiednio długo poddawany wstrząsom bez możliwości ucieczki, to nie ucieka również, kiedy ma już taką możliwość.

 

Od psa do człowieka

Okazuje się, że u ludzi występuje ten sam mechanizm. Osoba przez dłuższy czas pozbawiona kontroli będzie miała problem, żeby ją odzyskać. Nawet jeśli fizycznie będzie to możliwe. Osoba cierpiąca na wyuczoną bezradność traci umiejętność motywacji i zdolność jasnego myślenia. Poza tym pojawiają się też problemy emocjonalne, jak lęk i obniżony nastrój. Wyuczona bezradność może prowadzić do depresji.

O ile pierwotny model wyuczonej bezradności zakładał, że konieczny jest tu fizyczny brak kontroli, o tyle późniejsze badania wykazały, że wystarczy bezradność czysto intelektualna. Odkryli to Kofta i Sędek, którzy sformułowali informacyjny model bezradności. Zakłada on, że bezpośrednim powodem problemów z bezradnością jest intelektualne zmęczenie, spowodowane wielokrotnymi próbami znalezienia rozwiązania dla problemu.

 

Zastosowanie w szkole

Tu przechodzimy do właściwego problemu artykułu, ponieważ zjawisko podobne do wyuczonej bezradności jest jednym z głównych powodów niepowodzeń w szkole. Syndrom bezradności intelektualnej został wykryty w badaniach Grzegorza Sędka. Naukowiec zmierzył wpływ różnych czynników na osiągnięcia szkolne. Okazało się, że najbardziej obniża je właśnie poczucie bezradności.

Dziecko dotknięte syndromem bezradności intelektualnej ma poczucie, że każdy problem związany z danym przedmiotem jest nie do rozwiązania. Nie potrafi zmotywować się do nauki. Wpada w panikę nawet kiedy ma rozwiązywać zadania z kimś gotowym tłumaczyć krok po kroku. Wielu rodziców zna uczucie, kiedy dziecko na najprostsze pytania odpowiada „nie wiem”. Jest to związane właśnie z bezradnością.

Żeby uniknąć syndromu bezradności intelektualnej dzieci musiałyby przede wszystkim być uczone przez możliwie kompetentnych nauczycieli. Takich, którzy tłumaczą w zrozumiały sposób i troszczą się o to, czy wszyscy zrozumieli. Poza tym uczeń musiałby otrzymywać pomoc zaraz po tym, jak okazuje się, że nie rozumie którejś części materiału. Bezradność intelektualna potrzebuje czasu, żeby się rozwinąć. Gdyby po każdym niepowodzeniu dziecko miało okazję, żeby ktoś dokładnie wytłumaczył mu materiał, zjawisko to nie mogłoby w pełni się wykształcić. Wszystko to wiąże się z tym, że materiał w szkołach powinien być przerabiany wolno i dokładnie.

Wszystko jednak wskazuje na to, że nasze szkoły jeszcze długo będą borykać się z problemami związanymi z bezradności. Do ograniczenia bezradności intelektualnej potrzebne byłyby: zmniejszenie klas, podniesienie pensji nauczycielom w zamian za zwiększenie ich kompetencji, przemyślenie materiału tak, żeby nie musiał być przerabiany po łebkach. A na to wszystko niestety na razie się nie zanosi.

Autor: 
AM
Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
11 + 9 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

r e k l a m a