Reklama

 

Banki i instytucje finansowe stanowią mocne ogniowo w znaczeniu szwajcarskiej gospodarki. Frank szwajcarski był zawsze synonimem potęgi i stabilizacji a dwa główne banki UBS i Credit Suisse – siły w globalnym rynku finansowym. Z czym dzisiaj kojarzy się bankowość w wydaniu Szwajcar?

  Sektor finansowy wraz z bankami i ubezpieczalniami ma dla szwajcarskiej gospodarki narodowej ogromne znaczenie. Jego udział w produkcie krajowym brutto wynosi w zależności od roku od  11% do 15%. W sektorze finansowym pracuje ponad 200 tys. ludzi, z tego w samych tylko bankach ok. 136 tys. osób. To stanowi 6% ogółu wszystkich zatrudnionych w Szwajcarii. Ośrodek finansowy (w tym pracownicy jak i akcjonariusze) szacunkowo płacą razem od 14 do 18 miliardów szwajcarskich franków na poczet bezpośrednich i pośrednich podatków. A to z kolei odpowiada od 12% do 15% wszystkich dochodów podatkowych ze Związków, Kantonów oraz Gmin. Szacuje się, że w Szwajcarii jest ulokowana kwota pieniędzy w wysokości 4 bilionów szwajcarskich franków, z tego 55% ulokowanych pieniędzy nie pochodzi z tego kraju, a jest ulokowana przez osoby zagraniczne. Zgodnie z danymi statystycznymi i różnymi badaniami można przyjąć, iż ok. 80% zainwestowanych pieniędzy w Szwajcarii przez osoby zagraniczne  pochodzi od obywateli Unii Europejskiej. Część z tych środków jest legalna, natomiast istnieją podejrzenia, że część ulokowanych w Szwajcarii pieniędzy pochodzi z nieujawnionych źródeł dochodu, a szwajcarskie banki stanowią „przechowalnię” pieniędzy zarobionych na czarno. Banki szwajcarskie można podzielić generalnie na 6 różnych grup banków, a grupami tymi są: duże banki, banki należące do grupy Raiffeisen, banki kantonalne, banki regionalne i kasy oszczędności, banki zarządzające majątkiem i bankierzy prywatni oraz banki zagraniczne.

Szwajcaria miejscem lokowania zagranicznych pieniędzy

  Obywatele Unii Europejskiej, w tym obywatele Polscy, coraz częściej wybierają Szwajcarię jako najbardziej odpowiednie miejsce na bezpieczne, pewne i dyskretne ulokowanie swojego majątku, bogactwa i pieniędzy.

  Kiedyś obywatele krajów sąsiednich, np. Austriacy, Niemcy, Francuzi, lokowali pieniądze w Szwajcarii. Aktualny trend to lokowanie pieniędzy w Szwajcarii przez wschodnio-europejczyków, przede wszystkim przez Polaków i Rosjan. Zaletą Szwajcarii jest centralne umiejscowienie kraju w Europie, gdzie z każdego miejsca łatwo dojechać, co znacznie ułatwia transport, komunikację oraz ulokowanie pieniędzy. Do tego dochodzi najwyższa ochrona sfery prywatnej oraz finansowej, neutralny oraz niezależny system finansowo-bankowy o bardzo wysokim współczynniku bezpieczeństwa dla zainwestowanych pieniędzy pochodzących z zagranicy, a także wysoka politycznie i gospodarczo stabilność państwowa. Frank szwajcarski zalicza się do najbardziej stabilnej waluty na świecie. W oddalonym politycznie oraz gospodarczo kryzysie, waluta uchodzi za bezpieczną przystań, co oznacza, że inwestorzy lokują swoje dochody w Szwajcarii, by zapewnić im stabilność i bezpieczeństwo w szwajcarskich bankach.

  Poza Szwajcarią, także Austria, Belgia, Luksemburg, Wyspy Normandzkie, Monako i Lichtenstein objęte są chronioną tajemnicą bankową. W mniemaniu innych krajów członkowskich Unii Europejskiej kraje te są postrzegane jako miejsca, w których można stosunkowo łatwo ulokować pieniądze poza wiedzą fiskusa. Tajemnica bankowa przyczynia się z pewnością do wysokiego zainteresowania obywateli unijnych do otwierania kont bankowych w wymienionych krajach. Prym wiodą tu zdecydowanie znane na całym świecie banki szwajcarskie, które pozyskują znaczny kapitał od wielu cudzoziemców.

Umowa między Szwajcarią a Unią o opodatkowaniu odsetek

Z istnie kuriozalną sytuacją mamy do czynienia w związku z umową pomiędzy Szwajcarią a Unią Europejską o opodatkowaniu odsetek. Umowa w rzeczywistości nie chroni interesów państw członkowskich Unii.

Wszystkie państwa unijne dążą do tego, by zapobiec sytuacji, w której podatnik z państw członkowskich Unii Europejskiej mógłby korzystnie lokować środki finansowe poza Unią. Szwajcaria należy do krajów wyjątkowo atrakcyjnych pod kątem lokowania środków finansowych, z czego chętnie korzystają obywatele UE. Od roku 1989 w Unii Europejskiej dokonuje się starań, które mają na celu ujednolicenie opodatkowania dochodów z odsetek. W tym celu Unia Europejska jest zainteresowana współpracą z państwami spoza UE, aby również i one dopasowały opodatkowanie dochodów z odsetek do standardów panujących w Unii. Podpisana 26.10.2004 w Luksemburgu umowa pomiędzy Wspólnotą Europejską oraz Konfederacją Szwajcarską wprowadziła środki równoważne do określonych w Dyrektywie Rady Nr 2003/ 48/WE z 03.06.2003r. w sprawie opodatkowania dochodów z oszczędności w formie wypłacanych odsetek. Wspomniana umowa pomiędzy Szwajcarią i Unią umożliwia pobór u źródła podatku od wypłacanych w Szwajcarii odsetek, podział kwot pobranego podatku pomiędzy Szwajcarię oraz odpowiednie Państwo Członkowskie, ujawnianie informacji o dochodzie z odsetek i jego beneficjencie za jego zgodą oraz wymianę stosownych informacji na żądanie m.in. w sprawach dotyczących oszustw podatkowych. Stosownie do tej umowy, od wszystkich odsetek, które zostaną wypłacone w Szwajcarii przez instytucje finansowe (np. bank) osobie fizycznej podlegającej obowiązkowi podatkowemu w krajach członkowskich UE, następuje zatrzymanie podatku w wysokości 35% (stawka obowiązuje od lipca 2011r.). Dochód z zatrzymanego podatku przypada na państwa UE w wysokości 75%. Podatek u źródła zostaje automatycznie zatrzymany przez bank, a następnie okresowo jako kwota łączna przekazana odpowiednim krajom. Dzięki temu takie działanie w większości przypadków ma zapewniać, by przepisy Unii Europejskiej nie zostały przez Szwajcarię ominięte, a z drugiej strony gwarantować, by szwajcarski porządek prawny i tajemnica bankowa były pilnie strzeżone. Praktyka pokazuje jednak, że państwa Unii Europejskiej i tak nie otrzymują oczekiwanych kwot z podatku u źródła, ponieważ wiele produktów  finansowych w Szwajcarii nie podlega obowiązkowi opodatkowania podatkiem u źródła. Przykładem na to są chociażby dywidendy. Według szwajcarskich przepisów nie odprowadza się od dywidend podatku u źródła. W taki oto sposób istnieje umowa międzynarodowa pomiędzy Szwajcarią a Unią Europejską, która nie chroni interesów finansowych Unii. Szacuje się, że nawet 90% spodziewanego podatku u źródła nie trafia do UE, gdyż wewnętrzne przepisy w Szwajcarii ograniczają skutecznie możliwość naliczenia podatku u źródła.

Szwajcarska tajemnica bankowa

Posiadanie największego bogactwa jest objęte w Szwajcarii tajemnicą i absolutną dyskrecją. Żadna administracja zagraniczna nie jest w stanie sprawdzić majątku swoich obywateli zgromadzonego w Szwajcarii.

Szwajcarska tajemnica bankowa jest obowiązkiem banków gwarantowanym przez krajowe prawo. Szwajcarskie banki zapewniają swoim klientom dochowanie poufnych informacji bankowych oraz pilnie strzegą sferę prywatności klientów. Pracownicy szwajcarskich banków nie mogą ujawnić jakichkolwiek informacji związanych z klientami banku. Tajemnicę bankową w taki oto sposób definiuje Szwajcarskie Zrzeszenie Bankowe: ,,Klient ma prawo do ochrony swojej gospodarczej prywatności, bank ma zatem obowiązek zachowania dyskrecji wobec wszystkich informacji dotyczących klientów.

Prawna zasada terytorialności ogranicza szwajcarską tajemnicę bankową do terytorium Szwajcarii, jednakże chroni ona dane bankowe przed dostępem zagranicznych władz (np. polskich władz). Dzięki temu zagraniczne władze skarbowe nie mają dostępu do danych o osobach, które lokują pieniądze w Szwajcarii. Dane bankowe są bowiem danymi poufnymi, które nie mogą być wykorzystane zagranicą. Naruszenie ustawy o tajemnicy bankowej grozi w Szwajcarii wysokimi karami, do kary pozbawienia wolności włącznie. Wysokie kary zabezpieczają przed ewentualnym wyciekiem informacji o klientach szwajcarskich banków. Jakiekolwiek próby uzyskania przez zagraniczne organy lub urzędy informacji o kontach zlokalizowanych w Szwajcarii są zakazane, poza drogą pomocy prawnej. Zasada terytorialna wyraźnie zabrania obcym krajom i ich służbom prowadzenia poszukiwań lub dochodzeń na terenie Szwajcarii i wprowadza surowe kary za kopiowanie i rozpowszechnianie danych klientów, które mogłyby być przekazywane do innych państw i zagranicznych urzędów. Takie uregulowania gwarantują niezwykłą tajemnicę bankową opartą na zasadach dyskrecji i poufności.

Czy to już koniec szwajcarskiej tajemnicy bankowej?

Sektor finansowy Szwajcarii przeżywa dziś potężny wstrząs. „To jest naprawdę historyczny moment. Dostaliśmy dwa potężne uderzenia, nie tylko w nasz system bankowy, ale i polityczny” – ocenia dla bloomberg.com Tobias Straumann wykładowca ekonomii na Uniwersytecie w Zurichu.

Sprawa miała swój początek 3 lata temu. Amerykanin, Bradley Birkenfeld, były pracownik potężnego banku UBS AG przedstawił dowody w swoim kraju, na to w jaki sposób jego ówcześni koledzy z UBS pozyskiwali nowych klientów. Przy okazji pomagając im (zasłaniając się szwajcarskim prawem bankowym) w niepłaceniu podatków i oszukiwaniu amerykańskiego fiskusa (IRC, czyli Internal Revenue Service). Bank UBS w 2009 roku przyznając się do winy, zgodził się nie tylko zapłacić Stanom Zjednoczonym wielomilionowe odszkodowanie, ale także przekazać dane o rachunkach bankowych amerykańskich obywateli wskazanych przez IRS (chodzi o przeszło 4 tyś. kont). 

Parę dni temu świat obiegła wiadomość, że Birkenfeld za tamte informacje uzyskał od Internal Revenue Service, odpowiednika naszego Urzędu Skarbowego potężną nagrodę w wysokości 104 milionów dolarów. Amerykański fiskus nikogo tak wcześniej nie obdarował. „Donosiciel” za swoje przewinienia tj. pomoc klientom w uchylaniu się od płacenia podatków, zdążył już odsiedzieć karę w amerykańskim więzieniu. Teraz jego czyn to przykład idealnego nieposłuszeństwa, zaś amnestia dla własnych obywateli ogłoszona przez amerykański Departament Finansów właśnie się kończy. Równocześnie trwa walka Waszyngtonu o uzyskanie od Szwajcarii danych o rachunkach Amerykanów sprzed dziesięciu lat wstecz. (Berno na razie upiera się na danych od roku 2009 w górę).

W praktyce oznacza to polityczne trzęsienie w Bernie, zmianę prawa bankowego z 1934 roku, niepowetowane straty całego sektora finansowego, odpływ międzynarodowych aktywów, depozytów oraz kapitału z ponad trzystu, istniejących obecnie szwajcarskich banków. Biorąc pod uwagę fakt, że tajemnica bankowa ma umocowanie prawne (art. 47 prawa bankowego z 1934 roku!) stawia też pytanie o niezależność polityczną Szwajcarii. Helwecką racją stanu na dziś dzień jest zatrzymanie erozji systemu opartego na neutralności i przywrócenie statusu wiarygodności własnych instytucji bankowych. 

Równoległe do ataku na Szwajcarię przystąpiły na nowo rządy Niemiec i Anglii, które pierwotnie zaakceptowały umowy traktujące o potrącaniu podatków zaproponowane przez Helwetów. Prezydent Szwajcarii Eveline Widmer – Schlumpf mówiła ostatnio przy okazji kolejnych renegocjacji umów bilateralnych z Niemcami i Anglią: „Jesteśmy przekonani, że zachowanie prywatności jest doskonałą rzeczą dla naszych klientów, ale uznajemy także uzasadnione prawo państw do nakładania podatków na własnych obywateli”. I należy szczególnie te słowa uwypuklić. Bo nie jest prawdą, że szwajcarska tajemnica bankowa to nieograniczone pojęcie dające cień machinacjom i schronienie przestępcom. Zakazane jest jej używanie do czynów kryminalnych, a gdy przeciwko osobie toczy się postępowanie o pranie brudnych pieniędzy, korupcję czy oszustwa podatkowe, wtedy bank ma obowiązek (wynikający z tego samego prawa bankowego) przekazać dane klienta organom ścigania, także organom międzynarodowym, w tym zagranicznym władzom skarbowym.

Paradoksalnie to, co nie udało się przez wiele lat Unii Europejskiej, przy okazji tworzenia kolejnych dyrektyw m.in. o automatycznej wymianie informacji podatkowych obejmujących także neutralną Szwajcarię, czy układów bilateralnych zawieranych z Niemcami i Anglią po naciskach OECD, stało się udziałem szeregowego pracownika banku…szwajcarskiego. 

Warto przypomnieć, że nawet sąsiednie Niemcy w czasach nazizmu zainteresowane przejęciem pieniędzy niemieckich żydów nie zdołały skruszyć mitu, a reputacja neutralnej Szwajcarii jako wiecznej, dostatniej przystani rosła dzięki temu w siłę. Aura dyskrecji, stabilna waluta i solidna polityka monetarna kraju przyciągała przez ten czas najbogatszych i najbardziej prominentnych ludzi na tym globie.

Co się dzieje dziś w kuluarach instytucji biznesowych, nietrudno zgadnąć. Dominuje pogląd o hipokryzji i podwójnych standardach w tym zakresie władz Stanów Zjednoczonych. Bo jaki kraj najpierw wtrąci do więzienia, a potem udziela ogromnej nagrody? Dane Tax Foundation (waszyngtoński think thank mierzący klimat podatkowy) z 2012 roku mówią o dobrym klimacie podatkowym m.in. w stanie Wyoming, Alaska, Nevada, ale mamy tu też Florydę. Znaczy to tyle, że funkcjonują stany, które od pewnych typów spółek nie pobierają podatku dochodowego od osób fizycznych oraz prawnych. Co jeszcze bardziej zadziwiające: Stan Nevada nie zawarł umowy o wymianie informacji z amerykańskim Internal Revenue Service! Czyli w praktyce, IRC poprzez Departament Finansów i Sprawiedliwości może zmusić zagraniczną (szwajcarską) administrację podatkową o przekazanie poufnych danych swojego obywatela rezydującego w alpejskim Davos, ale ile milionów dolarów defrauduje Amerykanin w Nevadzie przy cichym przyzwoleniu własnego fiskusa to temat poboczny. Czy amerykański fiskus ma moralne prawo naciskać niezależny kraj Europy, przymykając oko na bałagan na własnym podwórku?

Ale Szwajcaria nie ma wyboru. Amerykanom dopomogły liczne skandale w ostatnich latach (WikiLeaks ma dane obciążające bank Julius Bär w sprawie operacji na Kajmanach, odejście Philippha Hildebrandta szefa szwajcarskiego Banku Narodowego (Die Schweizeriche Nationalbank – SNB w styczniu 2012 r.) związane z szemranymi interesami jego żony). Poza tym pechowy UBS, który miał traf zatrudnić przyszłego donosiciela to tak zwany „bank zbyt duży, żeby go ocalić” (too big to save), oznacza to, że państwo w najgorszym razie nie będzie w stanie go uratować własnymi środkami. Zresztą sprawa obecnie toczy się przeciw jedenastce szwajcarskich banków (m.in. Credit Suisse, Julius Bär). Kryzys finansowy to naczynie połączone. Nie ma antypod biznesowych w sercu gigantycznej metropolii finansowej. Po prostu trzeba finalnie zmienić prawo.

Sąsiedni przyczajony Liechtenstein i azjatycki smok Singapur z niepokojem obserwują kolejne doniesienia o stanie bitwy. Obok Szwajcarii to jedyne kraje na świecie, mające podobny zapis prawny, dziś już nie tyle o kontrowersyjnej, co fatalnej tajemnicy bankowej.

Szwajcarzy mówią „nie” wysokim pensjom dla szefów korporacji i banków. Czy znajdą naśladowców?

Szwajcarzy niemalże jednogłośnie zagłosowali za ukróceniem kontrowersyjnych przywilejów dla kadry zarządzającej i top managerów w szwajcarskich korporacjach czy bankach. Już nie rady nadzorcze, ale akcjonariusze z osobna będą decydowali o wysokości odpraw i premiach zarządu. Nie można wyciągnąć z tego wniosku, że cel został już osiągnięty. Przed rządem w Bernie długa batalia prawna o wdrożenie wyniku referendum w życie. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo.

Mamy do czynienia z państwem słynącym z solidnego systemu finansowego oraz mającym opinię raju podatkowego. Szwajcaria nierzadko ze względu na specyficzne prawo bankowe i uproszczony system podatkowy jest destynacją dla najbogatszych przedstawicieli globu. Jak to możliwe więc, że ten kraj w sposób bezprecedensowy i najzwyczajniej legalnie powiedział systemowi „dość”?

Za całą tą historią stoi inicjatywa obywatelska pewnego szwajcarskiego przedsiębiorcy Thomasa Mindera (ur. 1960). Obecnie polityk niezależny, w roku 2001 prowadził firmę produkującą kosmetyki – Trybol AG. Wówczas jego firma miała podpisany kontrakt z potężną linią przewozową Swiss Air. W tym samym roku gigantyczny narodowy przewoźnik bez cienia wcześniejszych podejrzeń po prostu splajtował. „Jak to możliwe, że szereg dostawców, klienci i sieć potężnych zależności na poważną skalę z dnia na dzień tracą płynność bytową czy finansową, a sami odpowiedzialni za zaistniałą sytuacją dostają ogromne odprawy?” – pytał wściekły Minder. Mały, rodzinny interes Mindera przetrwał. Jednak sprawa ta potężnie poruszyła biznesmena z północno-wschodniego kantonu Schaffhausen i tym samym zadecydował on o powzięciu zdecydowanej reakcji.

Początkowo artykuły pisane do najważniejszych tytułów prasowych przerodziły się w pełni obywatelską inicjatywę ustawodawczą znaną jako „Abzocker-Initiative”. (po fantastycznym zwycięstwie „Minder- Initiative”). Mimo zebranych już w 2008 roku ponad 100 tyś. podpisów popierających inicjatywę, Bern dopiero w poprzednim roku zajął się kontrowersyjnym dla siebie projektem ustawy, sugerując obywatelom jej bezsensowność i niepowetowaną szkodę dla szwajcarskiej gospodarki. Bo jak można nakazać biznesowym grubym rybom odgórnie regulować wysokość premii i bonusów na dorocznych zjazdach udziałowców danej spółki lub firmy? Sugestie Thomasa Mindera świat polityczny uznał za niedorzeczne i naruszające integralność firm.

Wielu przypomina zawziętość Mindera w walce z niesprawiedliwością i chciwością prezesów wielkich zarządów. W kwietniu 2008 roku próbował on wtargnąć na spotkanie udziałowców banku UBS. Ponoć chciał wręczyć Marcelowi Ospel – CEO, dyrektorowi generalnemu banku szwajcarski kodeks cywilny (Das Schweizerische Zivilgesetzbuch - ZGB). Ta dość bezceremonialna akcja paradoksalnie zamiast mu zaszkodzić, wywindowała go na fotel deputowanego Rady Kantonu (Ständerat) Schaffhausen, z którego pochodzi.

Tym, co mocno cechuje działalność potężnych spółek i korporacji to brak (od)górnych limitów w wynagrodzeniach dla senior managers, chief officers i innych. Nie bez znaczenia w zaistniałej sytuacji były ogarniające kraj raz po raz „tłuste” skandale m.in. z Danielem Vasella, byłym prezesem Novartisu (w tym znaczeniu bardziej beneficjentem), który na „do widzenia” otrzymał 72 mln franków odprawy. Były zleceniodawca Mindera, szef Swiss Air – Mario Corti za rażącą niegospodarność w roku 2001 otrzymał także wielomilionową odprawę. Kwoty na tyle duże, że można tylko zgadywać, ile milionów franków szwajcarskich mieści się w zdaniu „pięć rocznych odpraw”. Kryzys, nie kryzys ten schemat działania wielkiego biznesu spowodował powstanie Ruchu Oburzonych do którego dołączali kolejni. 

Ostatecznie w momencie głosowania 67, 9 % głosów tych niezadowolonych, ustanowiło trzeci rekordowy wynik w historii głosowań bezpośrednich w Szwajcarii. Okazało się, że wysoce kontrowersyjna inicjatywa ma ogromne poparcie społeczeństwa. Za tymi liczbami z referendum powszechnego z 26 kantonów kryje się nawołanie do transparentności i prośba o zaprzestanie słynnego „golden hello” i „goodbye”, czyli hojnego obdarowywania świeżych lub/i odchodzących prezesów przy absolutnie nieprzystawalnych kwot do kondycji firmy (banku). Na mocy referendum nie będzie też więcej możliwe „podkupywanie” szefów innych firm. Kary za nieprzestrzeganie nowego prawa, jak tylko wejdzie ono w życie będą bardzo bolesne. Politycy straszą konsekwencjami a biznesowe lobby już wieszczy odpływ firm i kapitału ze Szwajcarii. Głośno mówi się też o największym oponencie ruchu a zarazem największym przegranym, czyli o Szwajcarskim Związku Przedsiębiorców – Economiesuisse na czele z szefem Pascalem Gentinetta.

Zachwycone są z kolei Niemcy, które często biorą działania Szwajcarów za przykład. Chwalony przez niemiecką prasę Minder jest nazywany nowym Robin Hoodem czy Wilhelmem Tellem, zaś jego poczynania są już historyczne przyrównywane niemal do walki Dawida z Goliatem. „To fantastyczne, jak mocno kontrowersyjny system działania zarządów nie tylko bankowych, ale też w korporacjach i firmach przestaje mieć rację bytu” – relacjonują zachwycone media zza Oceanu. Francuskie „Les Echos” mówi o prawdziwej rewolucji, która prowadzi do nowej demokracji w biznesie”.

Teraz nad propozycją ustawy musi pochylić się Berno. Ostatni ruch należy do tutejszego parlamentu (Bundesrat) i szybkości procesu legislacyjnego (teoretycznie rok) . Mimo, że inicjatywa przeszła z dużą większością głosów - batalia nie została zakończona. Wiadomo, że Bundesrat nie jest zachwycony wynikiem głosowania z 3 marca. Wciąż też nie wiadomo, jak ustawa zadziała w praktyce, dla wielu oponentów politycznych i biznesowych pewne punkty ustawy są nie do przyjęcia m.in. trzyletnia kara więzienia za nieprzestrzeganie nowych przepisów. Izba Gospodarcza, która wydała aż 8 mln franków szwajcarskich na kampanię przeciw inicjatywie Mindera ostrzega przed odpływem firm ze Szwajcarii. Nie wiadomo jak będą głosować akcjonariusze (udziałowcy) w zarządach, którzy zgodnie z nową ustawą mają mieć prawo głosu w sprawie ustalania pensji dla szefów korporacyjnych. Gdyby zaproponowane punkty ustawowe weszły dziś w życie, stałyby się najostrzejszą ustawą w tym zakresie na całym świecie.

Jak wypowiada się sam pomysłodawca Thomas Minder: „Nie jest moim zamierzeniem redukcja pensji top managerów. Chcę tylko, aby udziałowcy wzięli odpowiedzialność za wysokość wynagrodzeń. Jeśli ich życzeniem jest marnować pieniądze na niedorzeczne wysokie odprawy to ich problem”. Batalia po zwycięskim głosowaniu, nabiera teraz nowego rozpędu. 

/Z wykorzystaniem materiałów ze stron: katarzynakozlowska.natemat.pl oraz finanzamt.pl znalazła Natalia Suma/

 

Państwo: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisując ciąg znaków z obrazka udowodnij że nie jesteś botem.
9 + 11 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.